Metropolita warszawski już w lipcu zaapelował do proboszczów ze swojej archidiecezji o włączenie się w akcję promowania szczepień przeciwko Covid-19. W liście do wiernych hierarcha podkreślił, że „zachęta do szczepień jest obowiązkiem Kościoła”.

Dowiedz się więcej: Tomasz Krzyżak: Lepszy Episkopat spóźniony niż milczący

W rozmowie z portalem Deon.pl kard. Nycz, który sam przebył Covid-19, zauważył, że patrząc na mapę Polski, przedstawiającą poziom zaszczepienia w poszczególnych regionach widać „ścisłą korelację między szczepieniami a poziomem religijności, czy z wynikami głosowania”. - Czasem się wstydzę, że taka korelacja jest - powiedział.

- Nie jestem fachowcem i mój pogląd nie fachowca, ale człowieka doświadczonego, a zarazem księdza i biskupa jest taki: trzeba w życiu opierać się na jakimś przekonaniu (...) W tej dziedzinie wierzę fachowcom, wierzę tym, którzy się znają, wierzę profesorom, badaczom i lekarzom, którzy mają doświadczenie zetknięcia się z wirusem. A znakomita większość z nich i badania, które są dzisiaj znane, pokazują, że ludzie zaszczepieni rzadziej lub całkiem rzadko trafiają do szpitala - powiedział hierarcha.

- Szczepionka na pierwszym miejscu nie jest przeciwko zakażeniu koronawirusem, ale przeciwko przenoszeniu tej choroby i przeciwko temu, żeby ludzie doświadczyli ciężkiej choroby i trafili do szpitala - mówił kard. Nycz.

- Ludzie powinni się szczepić i potrzebujemy jako społeczeństwo przekroczyć barierę bezpieczeństwa - dodał metropolita warszawski, podkreślając, że wypowiada się w kwestii szczepień przeciw Covid-19, ponieważ „taka jest rola Kościoła i ten głos powinien być jednoznaczny”.

Kard. Nycz zwrócił uwagę, że w czasie pandemii, sytuacji nadzwyczajnej, „jeżeli dla bezpieczeństwa konieczne są działania, które na podstawie dzisiejszej wiedzy po prostu są potrzebne, to trzeba je wprowadzać, bo wchodzimy już w zakres piątego przykazania (nie zabijaj - red.), czyli troski o czyjeś zdrowie”.