Kapitanowie tankowców pokonujących cieśninę Ormuz mogą liczyć na 100 tys. dol. podstawowej pensji oraz dodatkową premię w wysokości 50 tys. dol. Jak poinformował portal Al-Dżazira, powołując się na ustalenia „Financial Timesa”, wyższym rangą oficerom i pozostałym członkom załóg – pochodzącym głównie z Filipin, Indii oraz Chin – oferuje się obecnie wynagrodzenia cztero-, a nawet sześciokrotnie wyższe niż przed wybuchem konfliktu.

Według doniesień dziennika „Wall Street Journal”, jedna z agencji rekrutacyjnych w chińskiej prowincji Szantung oferuje marynarzom 25 tys. dol. za rejs w obie strony. Dla mniej doświadczonych i niższych rangą pracowników jest to kwota przewyższająca ich dotychczasowe roczne dochody.

Czytaj więcej

Media: Pociski uderzyły w tankowiec u wybrzeży Kataru. Są doniesienia o ofiarach

Żegluga w cieśninie Ormuz. Jakie jest ryzyko ataku?

Wysokie wynagrodzenia mają rekompensować ryzyko związane z przeprawą przez cieśninę, którą Iran niemal całkowicie zablokował po wybuchu wojny ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem pod koniec lutego. Według przedstawicieli branży żeglugowej, z którymi rozmawiał Bloomberg, prawdopodobieństwo trafienia statku pociskiem lub dronem podczas rejsu wynosi obecnie jeden do 20, czyli 5 proc.

Liczba irańskich ataków na tankowce osiągnęła najwyższy poziom od początku wojny. Brytyjska organizacja UKMTO, monitorująca bezpieczeństwo żeglugi, informowała m.in. w środę wieczorem o ofiarach ataku rakietowego na statek u północnych wybrzeży Kataru.

Rosną również koszty transportu. Według „WSJ” armatorzy wydają od 30 do 40 mln dol. na pojedynczy rejs w obie strony związany z transportem ropy w rejonie cieśniny. W ubiegłym tygodniu przez Ormuz przepłynęło zaledwie siedem jednostek wykrytych przez systemy monitorowania ruchu statków, czyli najmniej od lipca – wynika z danych firmy Kpler śledzącej przepływ ropy przez cieśninę.

Czytaj więcej

Iran zwiększa presję w cieśninie Ormuz. Ceny ropy znów rosną

Środki ostrożności na tankowcach w cieśninie Ormuz. Żegluga bez świateł i radarów

Aby uniknąć irańskich ataków, załogi wyłączają transpondery AIS, oświetlenie i telefony komórkowe. Statki poruszają się po ciemku, korzystając z jednego radaru, świateł latarni morskich i obserwacji wybrzeża. Pokłady zabezpieczane są workami z piaskiem, które mają ograniczać skutki uderzeń dronów i odłamków pocisków – podał Bloomberg.

Przed wojną przez cieśninę Ormuz przepływała około jedna piąta światowego zużycia ropy naftowej. Po rozpoczęciu konfliktu Iran zaczął atakować jednostki przemieszczające się bez jego zgody. W odpowiedzi USA wprowadziły blokadę morską irańskich portów i rozpoczęły eskortowanie części statków.