Korespondencja z Nowego Jorku
Rozpoczynając wojnę z Iranem pod koniec lutego, Donald Trump powiedział, że walki mogą potrwać od czterech do pięciu tygodni. Pół roku później niewiele wskazuje na to, by koniec konfliktu był bliski. Możliwości prezydenta wpływania na jego przebieg wydają się poważnie ograniczone. Wojna z Iranem, której nie może skończyć, stała się jednym z największych wyzwań drugiej kadencji Trumpa.

– Jesteśmy obecnie w zdecydowanie słabszej pozycji i nie wiem, czy da się ją jeszcze odbudować – powiedziała w wywiadzie dla „Washington Post” Suzanne Maloney, ekspertka ds. stosunków amerykańsko-irańskich z Brookings Institution. Jej zdaniem wojna „jest częścią szerszego procesu uruchomionego przez tę administrację, który doprowadził do osłabienia wiarygodności i możliwości działania Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, ale także w konfrontacji z innymi przeciwnikami w innych częściach świata”.

Cieśnina Ormuz wciąż pod kontrolą Iranu

Trump próbuje przekonywać, że Iran płaci za wojnę wysoką cenę. W ubiegłym tygodniu prezydent mówił, że Teheran odczuwa skutki amerykańskiej blokady morskiej oraz zaostrzanych sankcji, które wywierają coraz większą presję na irańską gospodarkę. Bagatelizował jednocześnie wpływ wojny na transport ropy przez cieśninę Ormuz, przez którą przed 28 lutego przepływała ponad jedna piąta światowych dostaw tego surowca. Przed wojną cieśninę pokonywało średnio ponad 100 statków dziennie; obecnie jest ich zaledwie kilka do kilkunastu. Dostawy ropy pozostają ograniczone, a jej ceny utrzymują się znacznie powyżej poziomu sprzed wojny.

Czytaj więcej

USA po raz pierwszy od miesiąca zaatakowały Iran. Teheran odpowiedział

Administracja Trumpa przedstawiała wojnę jako sposób na wyeliminowanie irańskiego zagrożenia nuklearnego i ograniczenie zagrożenia, jakie Teheran stanowił dla regionu. Zdaniem analityków rezultaty są dalekie od zakładanych. Nie wiadomo, w jakim stopniu ucierpiał irański program nuklearny, a Teheran nadal jest zdolny do destabilizowania regionu, który stał się mniej bezpieczny. Irańskie ataki rakietowe i dronowe na sprzymierzone z USA arabskie państwa Zatoki Perskiej uderzyły w amerykańskie obiekty wojskowe i placówki dyplomatyczne oraz zakłóciły ruch lotniczy. Ataki Iranu na żeglugę doprowadziły do wzrostu kosztów ubezpieczeń i transportu w całym regionie. Zakłócają również łańcuchy dostaw i zwiększają niepewność gospodarczą w państwach Zatoki Perskiej.

Sam Iran poniósł poważne straty, ale reżim nadal mocno trzyma się władzy i jest w stanie przeprowadzać ataki na amerykańskie bazy oraz sojuszników USA. Wojna pochłonęła tysiące ofiar i pogłębiła kryzys gospodarczy w kraju, przyczyniając się do wzrostu inflacji. Jednocześnie zepchnęła wewnętrzne podziały polityczne na dalszy plan i doprowadziła do zaostrzenia represji wobec przeciwników władz.

Wojna USA z Iranem. Konflikt uszczuplił zapasy Pentagonu

Rosną jednak koszty po stronie Stanów Zjednoczonych. Po sześciu miesiącach konflikt uszczuplił zapasy uzbrojenia Pentagonu. Amerykańskie siły zbrojne straciły drony i samoloty. Reuters informuje, że amerykańskie wojsko wykorzystało znaczną część swoich zapasów niektórych typów precyzyjnych pocisków. Według szacunków Center for Strategic and International Studies do lipca Stany Zjednoczone zużyły około 65 proc. pocisków przechwytujących systemu Patriot, a zapasy pocisków do systemu THAAD (Terminal High Altitude Area Defense) zmniejszyły się o co najmniej 38 proc. Waszyngton przerzucił na Bliski Wschód z Europy oraz regionu Azji i Pacyfiku myśliwce, okręty wojenne i inne zasoby wojskowe, wydłużając misje i wywołując pytania o gotowość amerykańskich sił w innych częściach świata.

Konflikt zaczyna również wpływać na kalkulacje strategiczne przeciwników Stanów Zjednoczonych. Według „Washington Post”, powołującego się na osoby zaznajomione z najnowszymi ocenami amerykańskiego wywiadu, Kreml postrzega Stany Zjednoczone jako osłabione wojną z Iranem. Prezydent Rosji Władimir Putin może uznać tę sytuację za okazję do nasilenia działań wymierzonych w amerykańskie interesy i sojuszników w Europie.

Czytaj więcej

Dowódcy USA ostrzegają przed dalszą wojną z Iranem. „Osłabi wojsko”

Coraz większe koszty wojny Trump odczuwa również na własnym podwórku. Prezydent, który prowadził kampanię pod hasłem zakończenia wojen, ma problem z przekonaniem wyborców, że wojna w Iranie jest uzasadniona. Według sondaży konflikt popiera zaledwie 31 proc. Amerykanów. Najnowszy sondaż Reuters/Ipsos wykazał również, że poparcie dla wojny spada wśród republikanów, choć nadal opowiada się za nią 69 proc. zwolenników tej partii.

Niezadowolenie wyborców napędzają także wysokie ceny paliw i produktów codziennego użytku. To z kolei problem dla Partii Republikańskiej przed listopadowymi wyborami do Kongresu, w których będzie ona bronić niewielkiej większości w obu izbach.

Wojna USA z Iranem. Donald Trump zwiększa presję gospodarczą

Administracja Trumpa zapowiedziała zwiększenie presji gospodarczej na Iran, ale rosnące koszty życia w kraju mogą ograniczać jej pole manewru. W ubiegłym tygodniu sekretarz skarbu Scott Bessent ogłosił „gospodarczy D-Day” przeciwko Iranowi, ostrzegając inne państwa, że jeśli nadal będą prowadzić interesy z Teheranem, narażą się na amerykańskie sankcje. Jednocześnie złagodził wymowę tych gróźb, mówiąc, że nie zamierza nakładać sankcji natychmiast. – Dlaczego miałbym chcieć wysadzić w powietrze światowy system finansowy? – pytał.

Przedłużający się konflikt pogłębia także podziały w Partii Republikańskiej. Jej bardziej izolacjonistyczne skrzydło domaga się szybkiego zakończenia wojny, podczas gdy inni republikańscy parlamentarzyści opowiadają się za dalszą presją militarną na Teheran. Sześć miesięcy po rozpoczęciu konfliktu Trump musi więc mierzyć się nie tylko z rosnącymi kosztami wojny za granicą, lecz także z coraz większą presją polityczną we własnej partii i wśród wyborców.