O kolejnej fali ataków na Iran poinformowało amerykańskie Dowództwo Centralne (CENTCOM), dowodzące siłami USA na Bliskim Wschodzie. Ataki na cele w Iranie rozpoczęto o godz. 17.30 czasu wschodnioamerykańskiego (23.30 w Polsce) na rozkaz prezydenta Donalda Trumpa. „Misja ta będzie nadal osłabiać zdolność Iranu do stwarzania zagrożenia dla cywilnych marynarzy i statków handlowych przepływających przez wody regionalne” - głosi komunikat.

Komunikat o zakończeniu ataków pojawił się pięć godzin później, ok. 4.45 w Polsce. Czytamy w nim, że siły USA uderzyły w cele wojskowe, m.in. składy rakiet i dronów, obronę przeciwlotniczą i znajdujące się na nabrzeżu posterunki obserwacyjne. CENTCOM podkreślił, że w lipcu Amerykanie uderzyli już w kilkadziesiąt irańskich obiektów wojskowych, jednocześnie przywracając blokadę morską irańskich portów, w ramach której zmuszono dziewięć statków do zmiany kursu, a jeden statek unieruchomiono. 

USA przekonują, że Iran nie kontroluje cieśniny Ormuz. Donald Trump zapowiada kolejne ataki

Irańskie media państwowe podały, że w Ahwazie, stolicy prowincji Chuzestan na południowym zachodzie kraju, słychać było odgłosy eksplozji. Wybuchy było także słychać w miejscowościach na południowym wybrzeżu Iranu nad Zatoką Omańską, w pobliżu cieśniny Ormuz. Z kolei armia Kuwejtu poinformowała, że przechwytuje drony wystrzelone z Iranu.

CENTCOM wydał też oświadczenie, w którym przekonuje, że Iran nie kontroluje cieśniny Ormuz. „Międzynarodowy szlak wodny pozostaje otwarty dla tranzytu, pomimo gróźb i ataków Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Statki handlowe nadal wykorzystują cieśninę ze wsparciem sił USA” - czytamy w oświadczeniu. Stany Zjednoczone przypominają, że ich siły od maja pomogły przejść przez wody cieśniny ponad 900 statkom. 

Wcześniej prezydent USA zapowiedział, że za każdy zaatakowany przez Iran statek w cieśninie Ormuz, amerykańskie siły zniszczą irański most albo elektrownię, w tym obiekty infrastruktury znajdujące się w Teheranie. 

Czytaj więcej

„Jedna elektrownia za jeden statek”. Donald Trump grozi Iranowi

Do wojny Trump odniósł się też podczas przemówienia w Georgii. - (Irańczycy) Dostają bardzo mocne ciosy i chcą zawrzeć porozumienie. Ale ja uważam, że nie są jeszcze gotowi na zawarcie umowy, ponieważ za każdym razem, gdy dochodzą do porozumienia, chcą później zmieniać jego warunki i wszystko inne. Nie są jeszcze gotowi – oświadczył prezydent.

W poprzednich dniach Trump ostrzegał już, że jeśli Iran nie pójdzie na układ, siły USA rozpoczną ataki na elektrownie i mosty. Zgodnie z prawem międzynarodowym atak na infrastrukturę cywilną byłby zbrodnią wojenną. 20 lipca prezydent USA zapowiedział z kolei, że za każdym razem, gdy Iran zabije amerykańskiego żołnierza, „poniesie wielokrotnie gorsze konsekwencje”. W weekend na Bliskim Wschodzie, w atakach odwetowych Iranu, zginęło czterech żołnierzy USA. 

Huti przyznają się do ataków na saudyjskie tankowce. Na jednym z nich wybuchł pożar

Tymczasem w konflikcie otwiera się nowy front, w rejonie cieśniny Bab al-Mandab (dosł. Brama Łez) łączącej Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim. W rejonie tym ataki na saudyjskie tankowce rozpoczęli rebelianci Huti z Jemenu, sojusznicy Iranu. Huti przyznali się 23 lipca do ataku na dwa saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym, po ogłoszeniu przez nich blokady morskiej Arabii Saudyjskiej. Blokada rozpoczęła się w odpowiedzi na oskarżenia Arabii Saudyjskiej przez Hutich o atak na kontrolowane przez nich lotnisko. Iran miał też zwrócić się do jemeńskich sojuszników, by ci zablokowali cieśninę Bab al-Mandab, jeśli USA zaczną atakować irańską infrastrukturę krytyczną. 

Strategiczne cieśniny i kanały na Bliskim Wschodzie

Strategiczne cieśniny i kanały na Bliskim Wschodzie

Foto: PAP

Saudyjski tankowiec ENCELIA został zaatakowany podczas rejsu po Morzu Czerwonym, co spowodowało pożar na dziobie, poinformowała saudyjska państwowa agencja prasowa SPA, powołując się na oficjalne źródło w Generalnym Urzędzie Transportu. Z przekazywanych informacji wynika, że wszyscy członkowie załogi są bezpieczni, a władze podjęły niezbędne środki w celu zabezpieczenia statku i załogi oraz ochrony środowiska morskiego.

Wcześniej Huti oświadczyli w komunikacie opublikowanym na Telegramie, że „przeprowadzili wysokiej jakości operację wojskową wymierzoną w dwa saudyjskie tankowce, które naruszyły blokadę”, identyfikując je jako jednostki o nazwach ENCELIA i LAYLA.

Jak przekazał Reuters źródło w służbach bezpieczeństwa morskiego podało, że ENCELIA nadała sygnał SOS, informując, że została trafiona pociskiem podczas operacji na zewnętrznych granicach portu Dżizan w Arabii Saudyjskiej na Morzu Czerwonym i na pokładzie wybuchł pożar. Nie ma informacji o ofiarach ataku.

22 lipca cztery tankowce płynące przez Morze Czerwone do Azji zmieniły swoje trasy, gdy jemeńscy rebelianci Huti zagrozili blokadą położonych tam saudyjskich portów – poinformował Reuters. Dzień wcześniej podobnie zachowały się trzy inne jednostki. Unijna misja wojskowa Aspides ostrzegła, by jednostki związane z Izraelem, USA i Arabią Saudyjską unikały tego akwenu.

Z powodu wojny USA i Izraela z Iranem, która rozpoczęła się 28 lutego, Arabia Saudyjska zwiększyła eksport ropy przez port Janbu nad Morzem Czerwonym.