Konstantynówka od dawna jest celem rosyjskiej ofensywy – Rosjanie dążą do przełamania ukraińskiej obrony w Donbasie i dotarcia do administracyjnych granic obwodu donieckiego, który Kreml nielegalnie anektował w 2022 roku na podstawie pseudoreferendum. 

Konstantynówka może zostać zdobyta przez Rosjan. Ogromnym kosztem, ale koszty obrony jej przez Ukrainę też są wysokie

Na większości odcinków liczącego ok. 1 200 km frontu na Ukrainie Rosjanie utknęli i nie notują postępów, ale Konstantynówka – jak wynika z doniesień agencji Reutera – jest wyjątkiem. 

Walki zaczynają tu przenikać do miasta. Niewielkie grupy rosyjskich żołnierzy prowadzą działania na przedmieściach – mówił w ubiegłym tygodniu wysoki rangą ukraiński dowódca. Z jego słów wynikało, że wkrótce w mieście może dojść do walk ulicznych. 

Konstantynówka jest wysuniętym najbardziej na południe elementem tzw. pasa fortec, na które składają się cztery miejscowości (pozostałe to Słowiańsk, Kramatorsk i Drużkiwka). Utrzymanie tej linii obrony przez Ukraińców jest kluczowe, jeśli chodzi o skuteczną obronę kontrolowanej jeszcze przez Ukrainę części Donbasu.  

Natarcie na Konstantynówkę – jak pisze Reuters – pokazuje, że Rosja nadal ma przewagę liczebną nad Ukraińcami, której skuteczne uderzenia ukraińskich dronów na bliższe i dalsze zaplecze rosyjskiego frontu nie są w stanie zniwelować. 

Ukraińska obrona Donbasu

Ukraińska obrona Donbasu

Foto: PAP

Zajęcie Konstantynówki oznaczałoby, że Rosjanie uchwycili przyczółek, z którego mogliby nacierać na północ, wzdłuż „pasa fortec”, który jest obecnie kluczowym odcinkiem frontu. Walki o miasto wiązałyby się jednak dla Rosjan z wysokimi stratami – podobnie jak wcześniejsze walki o Pokrowsk czy Awdijiwkę. 

Czytaj więcej

Mimo klęsk na Ukrainie Putin nie zrezygnował z odbudowy imperium

Władimir Putin stawia obecnie zdobycie przez Rosję kontroli nad całym Donbasem jako jeden z głównych celów wojny. W ubiegłym tygodniu przywódca Rosji przekonywał, że Rosjanie są bliscy zajęcia Konstantynówki. W mieście, w którym przed wojną mieszkało ok. 70 tys. osób, obecnie pozostało ok. 2 tysięcy mieszkańców. 

Słowa Putina dementowali dowódcy ukraińscy 19. Korpusu Armijnego, którzy w rozmowach z ukraińskimi mediami przekonywali, iż takie stwierdzenie jest przesadzone, a Ukraińcy są w stanie eliminować niewielkie grupy Rosjan, którym uda się wtargnąć do miasta. 

Generał Wiktor Nikoliuk, stojący na czele lokalnego ukraińskiego dowództwa mówił pod koniec ubiegłego tygodnia, że Konstantynówka jest w stanie utrzymać się przy obecnych zasobach sił. Jednak Rusłan Mykuła, ukraiński analityk związany z grupą DeepState zwraca uwagę, że obrona Konstantynówki wiąże się dla strony ukraińskiej z coraz większymi kosztami. – Trzeba będzie podjąć wybór: czy podnosić stawkę, czy się wycofać. A obecnie sytuacja jest taka, że stawka rośnie z każdym mijającym dniem – podkreśla. 

Na innych odcinkach frontu Rosjanom zdarza się przeprowadzać ataki siłami 1-2 żołnierzy

Rosjanie mają również oskrzydlać „pas fortec” od strony północnej, zagrażając Słowiańskowi i Kramatorskowi, które są celem regularnych ataków powietrznych z odległości ok. 15 km. 

Rosyjska armia wywiera też rosnącą presję na szlaki logistyczne ukraińskiej armii, które są celem ognia artyleryjskiego, ataków dronów i ataków powietrznych. 

Jednocześnie sami Rosjanie mają problem ze swoim zaopatrzeniem – szlaki wiodące na Krym i z Krymu są celem ciągłych ukraińskich ataków, głównie przy użyciu dronów. Drony dalekiego zasięgu atakują też infrastrukturę paliwową w głębi Rosji. 

Na całej linii frontu rosyjskie siły wydają się nazbyt rozciągnięte. Według cytowanego wcześniej Mykuły na wielu odcinkach dochodzi do rosyjskich ataków, w których uczestniczy jeden lub dwóch żołnierzy.