– Z niecierpliwością czekamy na negocjacje. Myślę, że będą pozytywne – powiedział Vance reporterom na lotnisku w bazie Andrews pod Waszyngtonem przed odlotem do Islamabadu. – Jak powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych, jeśli Irańczycy są skłonni negocjować w dobrej wierze, z pewnością jesteśmy gotowi wyciągnąć do nich otwartą dłoń – mówił Vance. – Jeśli spróbują nas wykorzystać, przekonają się, że zespół negocjacyjny nie jest zbyt otwarty – zaznaczył. 

 – Prezydent dał nam dość jasne wytyczne. Zobaczymy, jak to będzie – dodał.

Czytaj więcej

Tajne rozmowy i groźba zagłady. Jak Iran i Trump doszli do rozejmu

Tymczasem przewodniczący parlamentu Iranu Mohammad Bagher Ghalibaf stwierdził, że negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi nie mogą się rozpocząć, dopóki nie zostaną spełnione dwa kluczowe warunki: wprowadzenie zawieszenia broni w Libanie i uwolnienie zamrożonych irańskich aktywów.

Negocjacje w Pakistanie. Kto w składzie obu delegacji?

Vance stoi na czele delegacji, która ma w sobotę przeprowadzić pierwszą rundę rozmów z przedstawicielami Iranu. W rozmowach uczestniczyć będą także specjalny wysłannik ds. misji pokojowych Steve Witkoff oraz zięć prezydenta Jared Kushner, którzy prowadzili rozmowy z Iranem przed wojną.

Iran reprezentować mają przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf i szef MSZ Abbas Aragczi. W rozmowach uczestniczyć mają także przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Głównym mediatorem jest Pakistan, przy możliwym udziale Kataru i Arabii Saudyjskiej.

Czytaj więcej

Negocjacje USA z Iranem w Pakistanie. Dwa problemy: Ormuz i Liban

Strony przystąpią do rozmów z rozbieżnymi stanowiskami. Teheran domaga się m.in. wycofania sił USA z regionu, zniesienia sankcji, odszkodowań wojennych, utrzymania prawa do wzbogacania uranu oraz objęcia Libanu rozejmem. Z kolei Waszyngton oczekuje otwarcia Cieśniny Ormuz, rezygnacji przez Teheran z wysoko wzbogaconego uranu i zakończenia wsparcia dla proirańskich grup zbrojnych, takich jak Hezbollah czy jemeńscy Huti.

Jednym z głównych punktów spornych pozostają działania wojenne w Libanie – Iran uznaje je za część porozumienia, czemu sprzeciwiają się USA i Izrael. Kontrowersje budzi też postulat Iranu dotyczący kontroli i opłat za przepływ statków przez Ormuz.

Czytaj więcej

Cieśnina Ormuz znów zamknięta

Cieśnina Ormuz nadal niedrożna

W trzecim dniu rozejmu uzgodnionego przez USA i Iran po niemal sześciu tygodniach walk statki nadal nie przepływają przez cieśninę Ormuz, a Izrael kontynuuje ataki w Libanie. 

We wtorek Stany Zjednoczone i Iran uzgodniły dwutygodniowe zawieszenie broni, ale sytuacja w cieśninie Ormuz pozostaje napięta. Przed wybuchem wojny przepływało tam dziennie 120–140 statków, a obecnie liczba przepływających jednostek nie przekracza kilku dziennie. 

Czytaj więcej

„Przez Iran przetaczały się armie, które ulegały iranizacji”. Ekspert tłumaczy, dlaczego USA się nie udało

W Zatoce Perskiej wciąż znajduje się ponad 600 statków, w tym 325 tankowców, które nie mogą opuścić regionu z powodu faktycznej blokady Ormuzu – poinformował magazyn „Gulf News” ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Armatorzy wstrzymują kolejne rejsy w obawie przed minami, które mogły zostać rozmieszczone w Ormuzie przez Iran.

Ruch statków w Cieśninie Ormuz (stan na 9 kwietnia, godzina 10.00)

Ruch statków w Cieśninie Ormuz (stan na 9 kwietnia, godzina 10.00)

Foto: PAP

Teheran wprowadził też obowiązek uzyskiwania zgody irańskiej armii na przepłynięcie Cieśniny Ormuz. Według niepotwierdzonych oficjalnie doniesień Iran pobiera myto od armatorów w wysokości co najmniej 1 dol. za baryłkę (to oznacza około 2 mln dol. za jeden tankowiec). 

Początkowo Teheran zgodził się na otwarcie cieśniny, ale kilka godzin po wejściu w życie rozejmu z USA ogłosił ponowne jej zamknięcie w reakcji na izraelskie naloty w Libanie. Strony różnią się w ocenie zakresu porozumienia – USA i Izrael twierdzą, że nie obejmuje ono Libanu, natomiast Iran uznaje działania tam za naruszenie umowy i podstawę do blokady szlaku.