Kto zabił mieszkańców rosyjskiego Biełgorodu? Ukraiński pocisk czy rosyjska bomba?

W niedzielę przed południem pocisk zburzył jedną klatkę schodową dziewięciopiętrowego domu. Możliwe, że był rosyjski.

Publikacja: 13.05.2024 22:42

Kto zabił mieszkańców rosyjskiego Biełgorodu? Ukraiński pocisk czy rosyjska bomba?

Foto: AFP

Od wybuchu runęło w dół wszystkie dziewięć pięter jednego pionu, tworząc ogromne gruzowisko. Nad nim wisiał dach, który po półtorej godziny zawalił się na ekipę ratowniczą, raniąc trzech z jej członków.

Do poniedziałku wyciągano ofiary z gruzów. Ostatecznie miejscowy gubernator Wiaczesław Gładkow poinformował, że zginęło 15 osób. Wybuch zniszczył jedną klatkę schodową, ale uszkodził cały budynek, który miał osiem klatek.

Ostrzał Biełogorodu. Rakieta albo... rakieta

Od razu pojawiły się dwie wersje wydarzeń. Gubernator i rosyjscy blogerzy imperialni stwierdzili, że budynek został bezpośrednio trafiony ukraińskim pociskiem. Gładkow mówił, że cały rejon był ostrzeliwany w niedzielę przez ukraińską armię. Blogerzy zaś pisali, że była to rakieta z ukraińskiej wyrzutni wieloprowadnicowej (katiuszy) „Wilcha” (Olcha). Ma ona zasięg nie mniejszy niż 70 km, teoretycznie mogła więc dolecieć z ukraińskiego terytorium do Biełgorodu.

Czytaj więcej

Eksplozja w budynku w Biełgorodzie. Spod gruzów wydobyto ciała ofiar. Moskwa oskarża Kijów (WIDEO)

Rosyjskie ministerstwo obrony stwierdziło jednak, że była to fragmenty zestrzelonej przez rosyjską obronę przeciwlotniczą balistycznej rakiety Toczka. Weszła ona do uzbrojenia jeszcze armii radzieckiej w połowie lat 70. ubiegłego wieku. W 1989 roku stworzono zmodernizowaną wersję Toczka-U i to ona właśnie – zdaniem wojskowych — miała zostać trafiona nad Biełgorodem.

W niedzielę w Biełgorodzie zginęło 15 osób. Wybuch zniszczył jedną klatkę schodową, ale uszkodził cały budynek, który miał osiem klatek

Coraz więcej wątpliwości wokół ostrzału Biełgorodu

Po analizie różnych nagrań wojskowy analityk Jan Matwiejew nazwał wersję rosyjskiego ministerstwa „wątpliwą”, przede wszystkim dlatego, że na miejscu wybuchu nie widać żadnych szczątków rakiety. A samo miejsce katastrofy i akcja ratownicza w budynku były filmowane przez bardzo wiele osób.

Czytaj więcej

Analitycy ISW wyjaśniają cele ataków Rosjan na obwód charkowski. "Strefa buforowa"

Analitycy zaś z niezależnej, rosyjskiej grupy Conflict Intelligence Team po analizie dostępnych nagrań doszli do wniosku, że budynek trafiono od północno-wschodniej strony – rosyjskiej. – Na taki kierunek uderzenie wskazują m.in. uszkodzone okna: są one wybite od północno-wschodniej strony, a ocalały od południowo-zachodniej – podsumowuje szef grupy Rusłan Lewijew.

Tymczasem Ukraina i jej armia znajduje się na południe od Biełgorodu, z drugiej strony są jednostki rosyjskie.

Biełgorod: bomba spadła w niewłaściwym miejscu?

- Na razie niemożliwe jest stwierdzenie jaki pocisk uderzył w dom, ale najprawdopodobniej wszystko to stało się efektem działania strony rosyjskiej – dodał Lewijew.

Analitycy CIT skłaniają się ku wersji, że był to albo pocisk kierowany z rosyjskiego zestawu przeciwlotniczego, albo rosyjska bomba lotnicza, która spadła w niewłaściwym miejscu. Ukraińscy analitycy zaś wskazują dokładniej - na półtonową, rosyjską „bombę kierowaną” FAB-500.

Rosjanie zrzucił na Ukrainę od początku roku 3200 bomb

Tego rodzaju pociski zrzucane są z samolotów, a potem – dzięki specjalnym lotkom i systemowi naprowadzania – szybują w kierunku celu. FAB-500 może przelecieć 10-20 km, inne modele bomb – do 40 kilometrów. Samoloty zrzucają je z dużej odległości, pozostając poza zasięgiem ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Niezbyt dużą celność bomby kompensują znacznym ładunkiem wybuchowym – od pół do półtorej tony.

Czytaj więcej

Czy Rosjanie zaczęli nową ofensywę na Ukrainie?

Na początku maja prezydent Wołodymyr Zełenski informował, że od początku roku Rosjanie zrzucili na Ukrainę ok. 3,2 tys. takich bomb. Już w poniedziałek dziennikarze BBC informowali z atakowanego przez Rosjan Wołczańska, że na miejscowości i wokół niej zrzucanych jest do 60 bomb w ciągu dnia.

Jednocześnie analitycy podliczyli, że tylko w marcu na skutek różnych błędów 21 takich bomb spadło na terytorium Rosji. Albo zostały źle zamocowane przez obsługę, albo miały wadliwie wykonane lotki lub system naprowadzania. Również w poniedziałek władze obwodu biełgorodzkiego ogłosiły, że z powodu „spadających przedmiotów wybuchowych” ogłoszono ewakuację wioski Razumnoje, znajdującej się na południowo-wschodnich przedmieściach Biełgorodu. „Przedmioty” to prawdopodobnie taka właśnie bomba.

Od wybuchu runęło w dół wszystkie dziewięć pięter jednego pionu, tworząc ogromne gruzowisko. Nad nim wisiał dach, który po półtorej godziny zawalił się na ekipę ratowniczą, raniąc trzech z jej członków.

Do poniedziałku wyciągano ofiary z gruzów. Ostatecznie miejscowy gubernator Wiaczesław Gładkow poinformował, że zginęło 15 osób. Wybuch zniszczył jedną klatkę schodową, ale uszkodził cały budynek, który miał osiem klatek.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 815
Konflikty zbrojne
Rosjanie po raz pierwszy skutecznie uderzyli w Starlinki. Ukraińska brygada "oślepiona"
Konflikty zbrojne
Ukraina prosi USA o pomoc w namierzaniu celów w Rosji. Chce uderzyć własną bronią
Konflikty zbrojne
Rakiety USA na Ukrainie. Miedwiediew grozi strefą sanitarną na terytorium Polski
Konflikty zbrojne
Ofensywa Rosji wokół Charkowa. Szef NATO w Europie ocenił szansę wojsk Putina