Służby medyczne w Strefie Gazy twierdzą, że od czasu rozpoczęcia przez Izrael nalotów na enklawę zamieszkiwaną przez ponad 2,3 mln ludzi w odwecie za atak terrorystów Hamasu, zginęło co najmniej 9061 osób, głównie cywilów.

- Jestem głęboko przekonany, że... Izrael ma prawo się bronić, ma prawo zaatakować Hamas, by nie mogli oni tego zrobić ponownie - powiedział Varadkar dziennikarzom podczas wizyty w Korei Południowej.

Czytaj więcej

Izrael odsyła do Strefy Gazy palestyńskich pracowników. Mówią o torturach w więzieniu

- To, co widzę w tej chwili, to nie tylko samoobrona. Wygląda to na coś bardziej zbliżonego do zemsty - ocenił premier Irlandii.

Premier Irlandii krytykuje działania Izraela w Strefie Gazy

- To nie jest sytuacja, w której powinniśmy się znajdować. I nie sądzę, że w ten sposób Izrael zagwarantuje przyszłą wolność i przyszłe bezpieczeństwo - dodał.

Zapytany przez dziennikarza, czy działania Izraela były zbrodniami wojennymi, Varadkar powiedział, że "nie jemu to oceniać".

Izrael twierdzi, że działa zgodnie z prawem międzynarodowym, a jego ataki mają na celu zniszczenie Hamasu, który działa wśród ludności cywilnej.

Czytaj więcej

Waszyngton naciska na sojusznika, Izrael nie chce "pauz humanitarnych"

Wojna w Strefie Gazy uwidoczniła podziały w polityce zagranicznej UE. Kraje takie jak Francja, Holandia, Hiszpania, Portugalia, Belgia i Irlandia poparły apele ONZ o przerwanie konfliktu ze względów humanitarnych.

Jednak inne kraje, takie jak Niemcy, Czechy i Austria, sprzeciwiają się temu, argumentując, że takie posunięcie mogłoby ograniczyć zdolność Izraela do obrony i pozwolić Hamasowi na przegrupowanie się.