Jusow twierdzi, że każdy kto powiedziałby Putinowi o tym jak wygląda sytuacja na Ukrainie, ryzykuje stratę stanowiska lub nawet swoje życie.
Ukraiński wywiad wojskowy: Jak mogą powiedzieć Władimirowi Putinowi o stratach?
W rozmowie z "Kyiv Post" Jusow mówi, że "niektóre szczegóły dotyczące rzeczywistej sytuacji mogą docierać do Putina z pewnym opóźnieniem", ale "nie informacja o ogólnej sytuacji".
Mówiąc o zaciętych walkach, jakie obecnie toczą się o Awdijiwkę w obwodzie donieckim, którą Rosjanie starają się zająć, Jusow pyta: "Jak mogą powiedzieć mu o stratach dziesiątków pojazdów opancerzonych i setek żołnierzy tylko na tym jednym odcinku frontu?".
- Posłaniec ryzykowałby utratę stanowiska lub gorzej - dodał Jusow.
- Dlatego mówią mu, że wszystko idzie zgodnie z planem - podsumował.
Andrij Jusow: Gdyby Kreml znał prawdę, nie doszłoby do inwazji
W weekend Putin mówił o "poprawie sytuacji taktycznej" rosyjskiej armii w rejonie Awdijiwki. Tymczasem Ukraińcy twierdzą, że choć są tam poddawani dużej presji przez nacierających Rosjan, to jednak ci ostatni ponoszą ciężkie straty atakując falami i rzucając do walki źle wyszkolonych żołnierzy. Ponadto Rosjanie mają nacierać używają czasem nawet 70-letnich, przestarzałych pojazdów wojskowych.
Zdaniem Jusowa wpisuje się to w ogólny trend dotyczący informacji, jakie napływają na Kreml. Tak samo miało być przed rozpoczęciem wojny przez Rosję.
- Gdyby mieli rzeczywiste raporty i wsłuchiwali się w nie, nie doszłoby (...) do pełnowymiarowej inwazji - ocenił Jusow, którego zdaniem również w 2014 roku Rosja nie zaatakowałaby Ukrainy, gdyby Kreml znał realną sytuację.
- Tylko idiota uwierzyłby, że Kijów zostanie wzięty w trzy dni i tylko idiota uwierzyłby, że rosyjscy najeźdźcy będą witani kwiatami i że Ukraińcy czekają na nich jako wyzwolicieli - stwierdził.
- Ale ci ludzie (...) wierzyli w to, co chcieli zobaczyć - dodał.
Jusow mówił też, że Rosjanie - w tym władze na Kremlu - żyją w świecie rosyjskiej propagandy i wierzą w nią.