Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 573

Lwów był w nocy celem ataku z użyciem co najmniej 18 dronów-kamikadze. Od rana pojawiały się informacje, że w wyniku ataku w mieście wybuchł pożar magazynu.

Nocny atak Rosji na Lwów: Ogień objął obszar 10 000 m2

Po ataku Sadowy napisał w serwisie Telegram, że walka ze skutkami pożaru trwa od trzech godzin. "Magazyny z pomocą humanitarną, produktami żywnościowymi i środkami chemicznymi, płoną. Ogień objął obszar 10 000 m2" - podkreślił.

Czytaj więcej

W nocy Rosja zaatakowała Lwów. Jedna osoba ciężko ranna

"Rozmawiałem właśnie z szefem Caritasu, właśnie otrzymali pomoc humanitarną - ciepłe ubrania, koce, buty, generatory prądu, które miały być wysłane z Lwowa w inne części Ukrainy. Teraz wszystko to płonie. Były też magazyny w których składowano drewniane okna i drzwi. To jeden z największych pożarów jeśli chodzi o skalę zniszczeń" - poinformował Sadowy.

W cele we Lwowie miały trafić trzy drony-kamikadze. W ataku zginęła jedna osoba - pracownik magazynu. 

Nad obwodem lwowskim strącono 15 dronów-kamikadze

W zniszczonych magazynach spalonych miało zostać 300 ton pomocy humanitarnej, a także samochody z pomocą humanitarną. 

300 ton

Tyle pomocy humanitarnej miało zostać spalonych w ataku na Lwów

Gubernator obwodu lwowskiego, Maksym Kozicki poinformował, że nad obwodem obrona powietrzna strąciła 15 dronów-kamikadze zmierzających w stronę Lwowa. Trzy zdołały jednak ominąć obronę powietrzną.

Kozicki zapewnił, że zaatakowane obiekty w Lwowie to cele cywilne, nie wojskowe.

W ataku ranne miały zostać dwie osoby - wynikało z informacji przekazywanych przez Kozickiego.