Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 442

Działanie Prigożyna, który od prawie pół roku bezskutecznie szturmuje Bachmut, stało się "przedmiotem poważnego zaniepokojenia najwyższego kierownictwa kraju" i zostało odebrane jako "zagrożenie" - podała Meduza, powołując się na dwa źródła bliskie Kremlowi.

Według jednego z nich Prigożyn "nie działa we wspólnym interesie" z władzami Rosji i przekroczył "czerwone linie", choć pozostaje w bezpośrednim kontakcie z prezydentem Władimirem Putinem.

Czytaj więcej

Sytuacja w Bachmucie. Amerykanie nie widzą oznak odwrotu Grupy Wagnera

Media państwowe zostały poinstruowane, by przedstawiać Prigożyna jako "zdrajcę Rosji", jeśli nadal będzie on krytykował Ministerstwo Obrony i mówił o "porażkach na froncie" - twierdzą źródła Meduzy.

- Jeśli tak dalej będzie, oficjalne służby bezpieczeństwa na pewno to powstrzymają - powiedział jeden z informatorów.

Inne źródła zwracają uwagę, że nerwowe zachowanie szefa wagnerowców może mieć związek z obietnicą przejęcia Bachmutu, którą rzekomo złożył osobiście Putinowi. Prawdopodobnie miasto miało być zdobyte do 9 maja. 

Czytaj więcej

Ukraińcy dziękują Prigożynowi. Prigożyn mówi o "dziadku", a myśli o Putinie?

Najwięcej negatywnych emocji na Kremlu miały wywołać słowa Prigożyna o "szczęśliwym dziadku".

Mówiąc o braku pocisków, Prigożyn stwierdził, że są one po prostu gromadzone w magazynach. - Szczęśliwy dziadek myśli, że dobrze robi... Jak wygrać wojnę, jeśli nagle okazuje się, że ten dziadek jest kompletnym dupkiem? - pytał..

Sam Prigożyn usprawiedliwiał się później mówiąc, że miał na myśli byłego wiceministra obrony ds. logistyki Michaiła Mizincewa oraz szefa Sztabu Generalnego Walerego Gierasimowa. - Bez względu na to, co mówi, ludzie wyciągają zrozumiałe wnioski - stwierdza źródło Meduzy. Inne źródło potwierdza, że wypowiedzi Prigożyna zostały odebrane jako aluzja do Putina.

"Dziadek" kosztował już Prigożyna kontakt z Dumą Państwową, która planowała zaprosić go do omówienia sytuacji na Ukrainie, ale porzuciła te plany.