Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 377

Białoruscy opozycjoniści poinformowali, że rosyjski samolot zwiadowczy A-50 został zniszczony na lotnisku w pobliżu Mińska. Po ataku maszyna miała zostać przeniesiona do naprawy na teren Rosji.

Wersji tej nie potwierdzają białoruskie władze. Otoczenie Aleksandra Łukaszenki twierdzi, że rosyjski samolot nie został zniszczony i na potwierdzenie swojej wersji opublikowano nagranie.

Czytaj więcej

Łukaszenko twierdzi, że A-50 nie został zniszczony i publikuje film. Niezależne media zaprzeczają

We wtorek Łukaszenko potwierdził tylko, że doszło do próby sabotażu. Za atakiem miał stać mężczyzna zwerbowany w 2014 roku przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, a w szkolenie zaangażowane było CIA - twierdzi Łukaszenko.

- Jest Rosjaninem z rosyjskim i ukraińskim paszportem. Urodził się w Krzywym Rogu, mieszkał na Krymie. Część krewnych w Austrii, część została w Kijowie. Informatyk lub dobrze zorientowany w technologii informatycznej. Przygotowywał się do aktów terrorystycznych - mówił Łukaszenko.

Przypomniał również, że podobne ataki przeprowadzono na lotnisku wojskowym Engels w Rosji. - Widzieliśmy wyniki ataku sfilmowane z kosmosu. Uszkodzone rosyjskie samoloty strategiczne. To nie było przydzielone jemu. Zostało to powierzone innym grupom, które były starannie przygotowane na terytorium Ukrainy - dodał.

- To, co widzieliśmy podczas operacji na Białorusi, było naprawdę czymś niesamowitym. Wykorzystano najwyższą technologię. Został przeszkolony w tym wszystkim w ciągu ponad jednego miesiąca. Po szkoleniu był skierowany na nasze terytorium - powiedział Łukaszenko.