Wystąpienie obu przywódców w ten wtorek dzieliło kilka godzin i 1300 kilometrów – odległość między Warszawą i Moskwą. Ale to były tak naprawdę dwa światy. Władimir Putin miał przed sobą ściśle wyselekcjonowane grono sług reżimu. Na wystąpienie Joe Bidena u stóp Zamku Królewskiego w Warszawie mógł przyjść każdy. Rosjanin przez dwie godziny serwował niekończącą się serię kłamstw. Jak to, że Zachód zaczął tę wojnę i że to on „kontroluje” Ukrainę. Bidenowi wystarczyło 30 minut, aby wlać nadzieję w serca wolnego świata i zjednoczyć go wokół wspólnych wartości.