Pseudoreferenda w okupowanych częściach obwodów zaporoskiego, chersońskiego, donieckiego i ługańskiego przeprowadzono między 23 a 27 września. Strona ukraińska informowała, że mieszkańcy okupowanych części Ukrainy byli zmuszani do głosowania pod bronią oraz głosowania w imieniu zmarłych lub nieobecnych krewnych. Mimo stosowanych przez Rosjan środków przymusu rzeczywista frekwencja w głosowaniu miała być bardzo niska.

Oficjalnie podawane przez Rosję wyniki pseudoreferendów staną się zapewne podstawą do anektowania tych terenów przez Rosję, tak jak miało to miejsce z Krymem, w 2014 roku.

Były prezydent Rosji, Dmitrij Miedwiediew, po zakończeniu głosowania w pseudoreferendach napisał na swoim koncie w serwisie Telegram: "Wyniki są jasne. Witajcie w domu, w Rosji".

Pseudoreferenda odbyły się na obszarach stanowiących ok. 15 proc. terytorium Ukrainy. Rosja nie kontroluje w całości żadnego z obwodów, w których przeprowadzono głosowanie.

Brytyjski resort obrony informował we wtorek, że do formalnej aneksji terenów, na których odbyły się pseudoreferenda, może dojść 30 września.

- Ta farsa na okupowanych terytoriach nie może być nazwana nawet imitacją referendum - mówił w wieczornym wystąpieniu prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski.

USA przedstawią na forum RB ONZ rezolucję, wzywającą kraje świata do nieuznawania zmian granic Ukrainy i zobowiązującą Rosję do wycofania swoich wojsk z terytorium sąsiada - zapowiedziała ambasador USA przy ONZ, Linda Thomas-Greenfield. - Rosyjskie pseudoreferenda, jeśli zostaną uznane, otworzą puszkę Pandory, której nie będziemy w stanie zamknąć - podkreśliła.

Czytaj więcej

USA przekażą Ukrainie kolejne zestawy HIMARS

- Jakiekolwiek referendum organizowane w tych warunkach, pod lufą pistoletu, nie jest nawet bliskie wolnemu lub uczciwemu - mówił z kolei zastępca ambasadora Wielkiej Brytanii przy ONZ, James Kariuki.

Rosja dysponuje w RB ONZ prawem weta i prawdopodobnie zablokuje taką rezolucję. Wówczas jednak USA mają przedstawić projekt rezolucji na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Rosyjski ambasador przy ONZ, Wassilij Nebenzia, stwierdził z kolei, że "referenda były przeprowadzone transparentnie, zgodnie z zasadami wyborów".

- Ten proces będzie trwał, jeśli Kijów nie uzna swoich pomyłek i błędów strategicznych i nie zacznie kierować się interesem własnych obywateli, a nie ślepo realizować wolę tych, którzy nim kierują - stwierdził rosyjski dyplomata.