Na nagraniu, które pojawiło się na kilku kanałach w serwisie Telegram, widać rosyjskiego żołnierza, który używając noża dokonuje kastracji pojmanego Ukraińca.
W dalszej części filmu widać, że okaleczony żołnierz został zastrzelony i ciągnięty po ziemi za liny, które przywiązano do jego stóp.
Dziennikarze z portalu śledczego Bellingcat potwierdzili, że żołnierz, który dokonał zbrodni, pojawiał się w materiale rosyjskiej telewizji państwowej z przejętej stalowni w Mariupolu, gdzie przez długi czas bronili się członkowie pułku Azow.
Zauważono, że na obu filmach żołnierz pojawił się w tym samym kapeluszu, ma również na dłoni charakterystyczną bransoletkę.
Nagranie skomentował Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy.
"Propagandziści z Rosji z zachwytem pokazywali jak grupa ru-tyranów okalecza ukraińskiego jeńca. Świat musi sobie zdać sprawę: Rosja - kraj kanibali, którzy rozkoszują się torturami i mordami. Mgła wojny nie pomoże uniknąć kary dla oprawców. Zidentyfikujemy i dopadniemy każdego z was" - napisał na Twitterze.
Do sprawy odniósł się również doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Heraszczenko, który na swoim kanale w serwisie Telegram zdradził tożsamość żołnierza, który dopuścił się zbrodni.
Ukraiński rzecznik praw człowieka poinformował w piątek, że wystąpił do Prokuratora Generalnego w sprawie filmu. Przygotował również raporty dla ONZ, Rady Europy i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża.
Dmytro Łubiniec zapowiedział, że dołoży wszelkich starań w celu przeprowadzenia śledztwa, a także przeciwdziałania takim przestępstwom w przyszłości.