"Każdego dnia Rosja niszczy ludność cywilną, zabija ukraińskie dzieci, kieruje rakiety na obiekty cywilne. Tam, gdzie nie ma nic wojskowego. Czym to jest, jeśli nie otwartym aktem terroryzmu?" - napisał w serwisie Telegram prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "To nie są ludzie. Kraj zabójców. Kraj terrorystów" - dodał.
Informację o przeprowadzonym przez Rosjan ataku potwierdziło ukraińskie Ministerstwo Obrony.
"Trzy rosyjskie rakiety uderzyły w centrum biznesowe w mieście Winnica. Zgłoszono ofiary wśród ludności cywilnej. Ukraina doznała już prawie 3 tys. uderzeń rakietowych. Dostarczenie odpowiedniej ilości zachodnich systemów antyrakietowych jest już dawno spóźnione" - poinformowano na Twitterze.
Początkowo informowano o dwóch ofiarach. Kancelaria Prezydenta poinformowała później, ze liczba ofiar wzrosła do ośmiu. W kolejnym raporcie przekazano, że bilans ofiar wzrósł do 20.
Wiceszef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko poinformował, że atak został przeprowadzony za pomocą rosyjskich pocisków Kalibr, które są wystrzeliwane z okrętów podwodnych stacjonujących na Morzu Czarnym.
Ukraińskie media informują, że na centrum miasta spadły trzy pociski. Zniszczone okoliczne budynki i pomieszczenia biurowe.
W miejscu uderzenia wybuchł pożar, który rozprzestrzenił się na parking. W ogniu stanęło około 50 samochodów. Na miejscu pracują ratownicy i straż pożarna.
Według szefa obwodu winnickiego Siergieja Borzowa, cztery kolejne pociski nad regionem zestrzeliły siły obrony powietrznej.