Reklama

Kreml znów planuje atak na Kijów. Myśli o wygraniu wojny na pełną skalę

W związku z powolnymi, ale skutecznymi działaniami sił rosyjskich w Donbasie, na Kreml wróciły dyskusje o możliwym ataku na Kijów - pisze rosyjski niezależny portal Meduza.
Borodzianka, 50 km na wschód od Kijowa

Borodzianka, 50 km na wschód od Kijowa

Foto: AFP

amk

Trwa batalia o Donbas. Siły rosyjskie robią postępy, powoli przesuwając się na zachód Donbasu.

Z ostatnich informacji wynika, że wróg otoczył na 2/3 obwodu strategiczne miasto Siewierodonieck, toczy się o nie twarda walka.

Jak pisze niezależny rosyjski portal Meduza, w związku z tymi postępami Kreml wrócił do dyskusji na temat możliwego ataku na Kijów, a nawet - liczy na zwycięstwo w wojnie na pełną skalę.

Pod koniec maja Kreml uznaje za "program minimum" zajęcie całego terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego. Obecnie Ukraina kontroluje ok. 5 proc. obwodu ługańskiego i 40 proc.- donieckiego.

"Program maksimum” oznacza przejęcie kontroli nad Kijowem. W marcu ofensywa wojsk rosyjskich na stolicę Ukrainy zakończyła się fiaskiem. Rosja wycofała swoje wojska z tego kierunku, pozostawiając ślady licznych zbrodni wojennych. Eksperci wojskowi od samego początku inwazji wskazywali, że zdobycie Kijowa było celem iluzorycznym, ponieważ Rosja nie skoncentrowała do tego wystarczających sił.

Reklama
Reklama

Jednak według źródeł Meduzy na Kremlu, najwyższe kierownictwo Rosji wciąż nie zrezygnowało z tego celu.

- I tak ich dostaniemy. Najprawdopodobniej wszystko skończy się jesienią - mówi źródło.

Rozmówcy Meduzy nie wiedzą, jak obecnie perspektywy ataku na Kijów oceniają kierownictwo rosyjskiego resortu obrony. Już pod koniec marca 2022 r. rosyjskie kierownictwo wojskowe ostatecznie pogodziło się z faktem, że Kijów nie może zostać "zdobyty niewielka krwią" - czyli siłami już zaangażowanymi w „operację specjalną”.

Rozmówcy Meduzy zwracają uwagę, że rosyjskie kierownictwo teoretycznie ma pole manewru: na przykład wysłać na wojnę poborowych.

Doniesienia o udziale i śmierci poborowych w "operacji specjalnej na Ukrainie" pojawiają się od początku inwazji, ale według ekspertów wojskowych jest to dość rzadkie zjawisko.

Czytaj więcej

Wywiad Wielkiej Brytanii: Rosja wyciąga z magazynów 50-letnie czołgi
Reklama
Reklama

- Do tej pory walczą głównie żołnierze kontraktowi. Wystarczą na stosunkowo powolny postęp. Ale jeśli działania mają być szybsze, można skorzystać z poborowych. To wciąż armia – mówi źródło Meduzy.

Dodaje, że powszechna mobilizacja jest mało prawdopodobna: Kreml boi się takiego kroku, bo mógłby uderzyć w notowania władz i osobiście Putina.

Ponadto Kreml liczy, że państwa zachodnie przestaną wspierać Ukrainę na dużą skalę finansowo i zbrojeniowo, jeśli wojna się przeciągnie.

- Prędzej czy później Europa zmęczy się pomaganiem – to zarówno pieniądze, jak i produkcja broni, której sami bardziej potrzebują. A bliżej jesieni trzeba będzie negocjować z Rosją w sprawie gazu i ropy na sezon grzewczy – mówi źródło.

Medyza zauważa, że oficjalna retoryka dotycząca celów Rosji w tej wojnie "pozostaje niezwykle otwarta na interpretacje".

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej nadal twierdzi, że głównym zadaniem „operacji specjalnej” jest „wyzwolenie Donbasu”, chociaż wojska rosyjskie już okopały się w obwodach chersońskim i zaporoskim. Podpisano także dekret o uproszczonym nadawaniu obywatelstwa rosyjskiego mieszkańcom tych regionów.

Konflikty zbrojne
Chiny wchodzą do gry. Jest oświadczenie MSZ w sprawie kryzysu na Bliskim Wschodzie
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Konflikty zbrojne
Afganistan oskarża Pakistan o atak na szpital w Kabulu. Nie żyje 400 pacjentów
Konflikty zbrojne
Bliski Wschód w ogniu. Atak na ambasadę USA, odłamki spadają w pobliżu świętych miejsc
Konflikty zbrojne
Zachód ostrzega Izrael: Ofensywa lądowa na Liban będzie powtórką ze Strefy Gazy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama