Od 19 kwietnia na wschodzie Ukrainy trwa "bitwa o Donbas", w czasie której Rosja próbuje przejąć kontrolę nad całym terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego.

Obecnie Rosja ma kontrolować już ok. 95 proc. powierzchni obwodu ługańskiego - w obwodzie tym Ukraińcy kontrolują już tylko dwa większe miasta - Siewierodonieck i Lisiczańsk. Rosjanie podejmują obecnie działania, których celem jest zamknięcie okrążenia wokół obu miast.

W piątek prorosyjscy separatyści poinformowali, że przejęli kontrolę nad strategicznie położonym miastem Łyman, w obwodzie donieckim.

Czytaj więcej

Ukraiński wywiad: Wojna może potrwać do zimy

Do terytoriów obwodów donieckiego i ługańskiego prawa roszczą sobie samozwańcze, separatystyczne republiki istniejące na terenie Donbasu - Doniecka i Ługańska Republika Ludowa. Rosja uznała niepodległość tych republik 21 lutego i zawarła z nimi sojusz wojskowy. Przed 24 lutego oba quasi-państwowe byty kontrolowały po ok. 1/3 obwodów donieckiego i ługańskiego. 

Teraz Johnson stwierdził, że "jest bardzo, bardzo ważne, by nie dać się uśpić niezwykłym heroizmem Ukraińców, którzy odepchnęli Rosjan spod bram Kijowa".

Jest ważne, by nie dać się uśpić niezwykłym heroizmem Ukraińców

Boris Johnon, premier Wielkiej Brytanii

- Boję się, że Putin - wielkim kosztem dla siebie i rosyjskiej armii - wgryza się w Donbas i czyni stopniowe, powolne, ale - obawiam się - zauważalne postępy - stwierdził premier Wielkiej Brytanii.

- Dlatego jest absolutnie kluczowe, abyśmy nadal wspierali Ukrainę militarnie - dodał.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ