W niedzielę 22 maja Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że nad obwodem Ługańskim został zestrzelony rosyjski samolot szturmowy Su-25. Według raportu pilot nie zdążył się katapultować.

Pilotem zestrzelonego samolotu był urodzony w 1959 roku Kanamat Botaszew.

Informację o śmierci pilota potwierdzili BBC trzej byli podwładni Botaszewa, którzy utrzymywali z nim kontakt po zakończeniu służby. Poprosili o anonimowość ze względów bezpieczeństwa. Jeden z kolegów generała także potwierdził, że podczas inwazji wykonywał on zadania na Su-25.

Ukończył Wyższy Wojskowy Instytut Lotnictwa w Jejsku i uzyskał kwalifikacje pilota samolotu myśliwsko-bombowego. Z porucznika awansował na generała.

Botaszew był pilotem-snajperem. Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony wyszkolenie takiego pilota trwa 10-12 lat i kosztuje około 8 mln dolarów.

BBC pisze, że na rosyjskich forach wojskowych można spotkać stwierdzenia, że ​​status pilota-snajpera jest nie tyle wyznacznikiem umiejętności, ile hołdem dla zasług, i że częściej przyznawany jest nie tym, którzy strzelają celnie, ale tym, którzy mają więcej gwiazdek na pagonach.

Czytaj więcej

Berrier: Generałowie Putina giną z powodu słabego łańcucha dowodzenia

Botaszew wczesniej dowodził pułkiem bazy lotniczej Gwardii w Woroneżu.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Jego kariera wojskowa została przerwana w czerwcu 2012 roku, kiedy został oskarżony o rozbicie myśliwca Su-27 w pobliżu Pietrozawodska. Jak pisała Nowaja Gazeta, generał wykonał ryzykowną akrobację pilotując Su-27, do czego nie miał uprawnień.

Podczas procesu stwierdził, że "chciał tylko polatać myśliwcem tego rodzaju, ale nie wziął pod uwagę, że taki samolot ma swoje własne cechy”.

Jednocześnie okazało się, że generał miał już na koncie podobne naruszenie przepisów - w 2011 roku bez pozwolenia latał samolotem Su-34.

W rezultacie Botaszew został uznany za winnego katastrofy lotniczej i skazany na cztery lata w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 5 mln rubli.

Po procesie Botaszew odszedł z wojska.

Nie wiadomo, w jaki sposób 63-letni emerytowany generał pilotował Su-25 na Ukrainie. Jego byli podwładni sugerują, że „po prostu nie mógł trzymać się od tej wojny z daleka”.

Według informacji zdobytych przez BBC, na Ukrainie zginęło co najmniej dziewięciu emerytowanych rosyjskich żołnierzy w wieku powyżej 50 lat. Jeden z nich, emerytowany major lotnictwa Walerij Statiłko, podobnie jak Botaszew, miał ponad 60 lat.

Udział tak wysokiego rangą oficera w walkach powietrznych może świadczyć zarówno o tym, jak trudne zadania stawia przed pilotami wojskowymi Moskwa, jak i o braku wysoko wykwalifikowanych specjalistów - pisze BBC.