Treść listu Łukaszenki do Guterresa przytacza białoruska agencja informacyjna, BiełTA.

"Nie jesteśmy agresorami, jak niektóre państwa próbują nas przedstawić. Białoruś nigdy nie była inicjatorem żadnej wojny, ani konfliktu. Ale nie jesteśmy też zdrajcami. Szczerość i przyzwoitość w stosunkach międzynarodowych są dla nas ważne. Nasze stanowisko głosi, że obawy każdego kraju, niezależnie od tego czy to kraj zajmujący 1/8 powierzchni świata czy jest to państwo wyspiarskie, muszą być wysłuchane. Dlatego Białoruś szczerze i niezmiennie opowiada się za szybkim pojednaniem" - pisze Łukaszenko do sekretarza generalnego ONZ.

Tylko wygaszenie gorącej konfrontacji umożliwi rozpoczęcie odbudowania nowego, powojennego światowego porządku

Aleksandr Łukaszenko, białoruski przywódca

Przywódca Białorusi pisze też, że wielokrotnie zwracał uwagę na "degradację systemu globalnego i europejskiego bezpieczeństwa", ale nikt go nie słuchał.

"Architektura bezpieczeństwa w Europie nie sprawdziła się. Niechęć krajów Zachodu do prac nad wzmocnieniem wspólnego i niepodzielnego bezpieczeństwa, brak poszanowania dla uprawnionych interesów i ignorowanie obaw innych partnerów, głównie Rosji, najpierw doprowadziło do wojen handlowych, gospodarczych i informacyjnych, a potem sprowokowało gorący konflikt na terytorium Ukrainy" - napisał Łukaszenko.

Czytaj więcej

Haidai: Obwód ługański się broni, duża kontrofensywa latem

"Tylko wygaszenie gorącej konfrontacji umożliwi rozpoczęcie odbudowania nowego, powojennego światowego porządku, w którym interesy wszystkich krajów świata będą brane pod uwagę" - dodał białoruski przywódca.

Łukaszenko przypomniał, że Białoruś brała udział w próbie załagodzenia konfliktu na wschodniej Ukrainie w latach 2014-2015, co skutkowało tzw. porozumieniami mińskimi. Przywódca Białorusi dodał też, że to z inicjatywy Mińska w 2022 roku rozpoczęły się negocjacje Rosji z Ukrainą. Dodał jednocześnie, że dla niego nie jest ważne, gdzie te negocjacje będą prowadzone, ponieważ "teraz nie jest czas, by sięgać po laury obrońcy pokoju". 

"W tym momencie każdy normalny człowiek i polityk nie powinien myśleć o własnym zysku i możliwych korzyściach, ale o jak najszybszym dojściu do pokoju na warunkach, które będą akceptowalne dla wszystkich stron konfliktu" - powiedział białoruski przywódca.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ