Putin mówił we wtorek, że Rosja osiągnie "szlachetne" cele swojej "operacji specjalnej" na Ukrainie. Oficjalnie Rosja utrzymuje, że nie prowadzi na Ukrainie wojny, a działania militarne na terytorium sąsiedniego państwa nazywa "specjalną operacją wojskową". Prezydent Rosji przekonywał też, że "operacja specjalna" przebiega zgodnie z planem.
Według ostatnich danych przekazanych przez Moskwę na temat strat swoich wojsk na Ukrainie, wynoszą one 1 351 żołnierzy. Tymczasem strona ukraińska podaje, że liczba żołnierzy straconych przez Rosję w czasie działań wojennych zbliża się do 20 tysięcy.
Czytaj więcej
Administracja prezydenta USA, Joe Bidena w środę może ogłosić kolejną, wartą 750 mln dolarów, partię pomocy wojskowej dla Ukrainy - informuje Reute...
- W Rosji, ponownie, powiedzieli, że ich tzw. operacja specjalna przebiega zgodnie z planem. Ale, mówiąc szczerze, nikt na świecie nie rozumie jak można było wymyślić taki plan - mówił Zełenski w swoim najnowszym wystąpieniu.
- Jak plan może zakładać śmierć dziesiątek tysięcy własnych żołnierzy w czasie niewiele dłuższym niż miesiąc wojny? Kto mógł zatwierdzić taki plan? - pytał Zełenski.
Prezydent Ukrainy pytał też ilu zabitych rosyjskich żołnierzy jest do zaakceptowania przez Putina.
Zełenski podkreślił, że w ciągu 48 dni wojny Rosjanie stracili więcej żołnierzy niż w czasie trwającego 10 lat konfliktu w Afganistanie.
Jak plan może zakładać śmierć dziesiątek tysięcy własnych żołnierzy
Jednocześnie prezydent Ukrainy przestrzegał przed lekceważeniem Rosjan. - Musimy zrozumieć, że nie wszystkie rosyjskie czołgi utknęły na polach, nie wszyscy wrodzy żołnierze uciekli z pola bitwy i nie wszyscy rosyjscy żołnierze to poborowi, którzy nie wiedzą jak trzymać broń - zaznaczył.
- To nie oznacza, że powinniśmy ich się bać. To oznacza, że nie powinniśmy umniejszać osiągnięć naszych bojowników, naszej armii - dodał.