Wicepremier Ukrainy dodała, że władze Ukrainy nie wiedzą nawet czy pojmani przez Rosjan merowie nadal żyją. - Sądzimy, że niektórzy z nich mogli zostać zamordowani - przyznała.

W niedzielę Wereszczuk umieściła w mediach społecznościowych informację, że 11 merów z obwodów kijowskiego, chersońskiego, mikołajowskiego i donieckiego "jest w rosyjskiej niewoli".

Czytaj więcej

Trwa ewakuacja z Mariupola. Czerwonemu Krzyżowi zakazano dostarczenia leków

Teraz ukraińska wicepremier przestrzega - po ujawnieniu informacji o masakrze cywilów w Buczy - że to, co widzieliśmy w znajdującym się pod Kijowem mieście, gdzie zginęło co najmniej 300 cywilów, w tym 50 w sposób, przypominający egzekucję, to dopiero "początek okrucieństw, które będą ujawniane". - Jeśli razem nie zatrzymamy Putina, to będzie tylko początek. Kiedy z wami rozmawiam ponad 100 tysięcy cywilów, kobiet, dzieci, seniorów, uierają w Mariupolu - mówiła Wereszczuk.

Jeśli razem nie zatrzymamy Putina, to będzie tylko początek

Iryna Wereszczuk, wicepremier Ukrainy

- Ludzie umierają, umierają z głodu, pragnienia, odniesionych ran, z powodu nalotów, tysiące osób jest zabijanych. To ludobójstwo przeciw ukraińskim cywilom - przekonywała ukraińska wicepremier.

- Putin, zdał sobie sprawę, że nie powstrzyma ukraińskiej armii, dlatego przyjął inną taktykę. Torturuje i gwałci ukraińskich cywilów, kobiety i to jest to, co robi jego tzw. druga armia świata. Walczą z cywilami a my po prostu patrzymy na to z bezsilnością - dodała.