Pieskow przekonywał też na antenie PBS, że Rosja nie zamierza użyć broni atomowej na Ukrainie.

- Nie chcemy nawet o tym myśleć - powiedział rzecznik Kremla pytany o to czy może dojść do sytuacji, w której Rosja mogłaby użyć broni atomowej. Zaznaczył przy tym, że Rosja mogłaby użyć broni atomowej "tylko na zasadzie wzajemności" czyli "gdyby została do tego zmuszona".

NATO nie jest machiną współpracy i bezpieczeństwa, lecz maszyną konfrontacji

Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla

Rzecznik Kremla mówił też, że zwiększenie liczby żołnierzy NATO w pobliżu granic Rosji jest "niepokojące" i następuje "pomimo licznych ostrzeżeń Rosji". Jak dodał podobnie było z perspektywą wejścia Ukrainy do NATO, co - jak przekonywał - zagrażałoby bezpieczeństwu Federacji Rosyjskiej.

Czytaj więcej

Biden: Nie obchodzi mnie, co myśli Putin. Z niczego się nie wycofuję

Pieskow stwierdził też, że NATO "nie jest machiną współpracy i bezpieczeństwa, lecz maszyną konfrontacji".

Rzecznik Kremla przyznał, że Rosja znajduje się obecnie w sytuacji "równoznacznej z wojną", jeśli weźmie się pod uwagę gospodarkę i światowy handel i "jest zmuszona przystosować się do tej sytuacji".

- Warunki są dla nas wrogie. Czujemy się, jakbyśmy byli na wojnie - stwierdził rzecznik Kremla dodając, że to efekt sankcji Zachodu wobec Rosji i prowadzenia przez Zachód "wojny handlowej i gospodarczej" z Moskwą.

- Warunki są nieprzyjazne. Są wrogie wobec nas. Weszliśmy w fazę wojny totalnej. I my w Rosji, czujemy się jak na wojnie, ponieważ kraje europejskie, USA, Kanada, Australia, prowadzą przeciwko nam wojnę w handlu, w gospodarce, konfiskują naszą własność, konfiskują nasze fundusze - mówił Pieskow.