Kierowcy pojazdów i lekarz, który z nimi jechał, zostali zatrzymani w ośrodku wypoczynkowym, w którym obecnie stacjonują rosyjscy żołnierze. Po jednym dniu wypuszczono ich i kazano iść pieszo do Charkowa.

- Chciałbym podkreślić, że samochody poruszały się uzgodnioną wcześniej trasą wynegocjowanego korytarza humanitarnego, z pomocą humanitarną dla Wołczańska. Ale w wiosce Kutuziwka zostali zatrzymani w drodze do Wołczańska - podał Synehubow.

Czytaj więcej

Walcząca Ukraina ma twarz kobiety. Kraj ma swoją "Madonnę z dzieciątkiem"

Jak relacjonował gubernator obwodu charkowskiego pojazdy wraz z przewożoną pomocą humanitarną zostały zajęte przez Rosjan, którzy przetrzymywali też przez jeden dzień kierowców i lekarza.

Kiedy - po wypuszczeniu przez Rosjan - członkowie konwoju z pomocą humanitarną doszli pieszo do posterunku kontrolnego w pobliżu Charkowa, opowiedzieli, że oskarżono ich o sabotaż i kazano sprawdzać przewożony ładunek pod kątem tego czy żywność, którą mieli dostarczyć do Wołczańska, nie jest zatruta.

Samochody poruszały się uzgodnioną wcześniej trasą wynegocjowanego korytarza humanitarnego

Ołeh Synehubow, gubernator obwodu charkowskiego

Synehubow zadeklarował, że władze obwodu są gotowe ponownie wysłać pomoc humanitarną do Wołczańska uzgodnioną wcześniej trasą lub inną trasą do tych, którzy potrzebują pomocy.