- Zakładam, że wokół miasta te umocnienia są znacznie potężniejsze - dodał.

Na pytanie o to czy w Kijowie widać już zniszczenia wojenne, Cichocki odparł, że "Kijów wygląda normalnie". - Wczoraj przejeżdżając obok zajezdni kolejowej widziałem w pobliżu siedziby Ministerstwa Obrony dwa spalone samochody, nie widziałem więcej zniszczeń - stwierdził ambasador.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Pułapka z MIG-ami w tle

- Ukraińcy są bardzo wdzięczni i bardzo podbudowani tym, że Polska stanęła z nimi ramię w ramię. Wszyscy mówią o fundamencie nowych relacji Polski z Ukrainą na wiele lat do przodu - mówił też Cichocki.

Powinniśmy przejąć inicjatywę i sprawić, żeby to Władimir Putin się bał najpotężniejszego sojuszu militarnego w historii ludzkości

Bartosz Cichocki, ambasador RP w Kijowie

A czy Ukraińcy nie mają pretensji do Zachodu - w tym Polski - o to, że ten nie włącza się bardziej w walkę z Rosją?

- W tych dyskusjach odróżniana jest postawa Polski od postawy innych państw. Tu wiadomością dnia była informacja o gotowości przekazania przez Polskę myśliwców MiG-29 Stanom Zjednoczonym. Pretensje jeśli są, są kierowane do innych państw - mówił ambasador.

Cichocki stwierdził też, w kontekście ewentualnego udostępnienia myśliwców MiG-29 Ukrainie, że ma "inny pogląd niż urzędnicy Pentagonu". - Uważam, że te samoloty powinny zostać Ukrainie udostępnione, a państwa NATO powinny zamknąć przestrzeń powietrzną nad Ukrainą lub udostępnić systemy przeciwlotnicze, które dadzą takie szanse Ukraińcom - powiedział.

- Władimir Putin już podjął decyzję o wojnie z Zachodem. Jeśli grozi nam konsekwencjami to tylko dlatego, że tych naszych decyzji się boi, że one byłyby przesądzające o jego porażce. Powinniśmy przejąć inicjatywę i sprawić, żeby to Władimir Putin się bał najpotężniejszego sojuszu militarnego w historii ludzkości - dodał.