Zybertowicz w środę po raz kolejny przekonywał, że „Zachód zawiódł” w związku z wojną na Ukrainie. - Przy takiej przewadze technologicznej i gospodarczej, jakie mają kraje NATO i Unii, byliśmy w stanie zapobiec tej wojnie, byliśmy w stanie zapobiec katastrofom humanitarnym, które jeszcze będą dalej trwały. W prosty sposób. Po pierwsze, najpierw historycznie nie hodować potwora. Postawić Putinowi barierę na czas, powiedzieć: „przekroczyłeś kolejne granice, dalej nie możesz”. Na przykład dzisiaj widać, że sankcje uruchomione przez Unię w roku 2014 to jest jakiś żart, a ja pamiętam narrację, jak jesteśmy wdzięczni pani kanclerz Merkel, że przekonała innych przywódców unijnych, żeby na kolejne 6 miesięcy przedłużyć tamte sankcje, o których dzisiaj wiemy, że nie miały żadnego negatywnego wpływu na funkcjonowanie państwa rosyjskiego - powiedział gość Polsat News.

Socjolog już pod koniec lutego mówił, że „Zachód zawiódł w swojej zdolności odstraszania”. Doradca prezydenta RP w rozmowie z Marcinem Kędryną, byłym dyrektorem Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta RP, oceniał wtedy, że państwa zachodnie, przede wszystkim Niemcy, nie potrafiły zapobiec wojnie Rosji z Ukrainą.

Czytaj więcej

Zybertowicz: Dla Zachodu ważniejsze było ile jest genderów, niż zastanowienie, kogo korumpuje Putin

W środę doradca prezydenta RP ocenił, że „Ukraińcy swoją przedsiębiorczością, pomysłowością i ofiarą krwi otworzyli drzwi przez które można wejść i złamać kark Putinowi i być może całemu autorytarnemu systemowi w Rosji”. - Ale elity zachodnie i społeczeństwa Zachodu prawdopodobnie w ogóle nie wierzą, że taka możliwość istnieje. Prawdopodobnie nie mają woli, żeby służby Zachodu na tyle głęboko spenetrowały kondycję państwa rosyjskiego, byśmy wiedzieli, czy jest to kolos na glinianych nogach, czy jeszcze nie - tłumaczył.

- Mam wrażenie, że NATO przestraszyło się sytuacji, w której mogłoby się okazać, że teraz trzeba dokonać jeszcze bardziej zdecydowanego ruchu i złamać kark zbrodniczemu systemowi - dodał socjolog.

Zybertowicz wskazywał przy tym na rolę prezydenta Andrzeja Dudy w jednoczeniu państw zachodnich w kwestii sankcji, nakładanych na Rosję. - Ja wątpię, czy gdyby nie wizyta premiera (Mateusza) Morawieckiego w Berlinie, czy by ta ucieczka do przodu kanclerza (Niemiec Olafa) Scholza nastąpiła. Wątpię, czy gdyby nie aktywność osobista prezydenta Dudy w kontaktach z wieloma przywódcami, czy udawałoby się z jednej strony sankcje pogłębiać a z drugiej strony mobilizować państwa NATO - mówił.