Reklama

Opór Ukrainy wspierany z Zachodu

Stany przekazują Ukrainie pociski Stinger. Te same, które przyczyniły się do klęski ZSRR w Afganistanie. Uzbrojenie wysyła już przeszło 20 państw.

Publikacja: 03.03.2022 19:49

Opór Ukrainy wspierany z Zachodu

Foto: AFP

Generał David Petraeus zna się na rzeczy: dowodził wojskami USA w Iraku i Afganistanie, był też szefem CIA. Teraz uważa, że fala uzbrojenia, która płynie od kilkunastu dni z Zachodu na Ukrainę, coraz skuteczniej powstrzymuje rosyjską ofensywę, pozbawiając Rosję pełnej kontroli nad przestrzenią powietrzną i mnożąc straty jej czołgów. W ósmym dniu wojny Kreml wciąż nie zdobył takich kluczowych miast, jak Charków czy Mariupol, a mająca zaatakować od północy Kijów 65-kilometrowa kolumna czołgów i wozów opancerzonych stoi w miejscu.

Ukraiński Churchill

– Szacujemy, że do Ukrainy weszło już prawie 160 tys. Rosjan. Jest zbyt wcześnie, by robić prognozy, ale obecna sytuacja nie układa się po myśli Kremla – mówi „Rzeczpospolitej” mjr Ołeksij Arestowycz, doradca w biurze prezydenta Ukrainy. Jego zdaniem ukraińska armia na wybranych odcinkach przechodzi wręcz do ofensywy i odzyskała nawet kontrolę nad granicą z Rosją w obwodzie sumskim.

– Na czele Ukrainy stoi przywódca pokroju Churchilla, niemal cała ludność stawia zaciekły opór, a Rosja nie ma wystarczających wojsk. Owszem, zajmie następne miasta, ale trudno będzie je utrzymać – mówi CNN gen. Petraeus.

Już przeszło 20 krajów wysyła do Ukrainy broń, w tym neutralna Szwecja i Finlandia, rządzona przez lewicę Hiszpania czy dotąd niechętne konfrontacji z Rosją Niemcy. To stingery, ale także pociski przeciwpancerne Javelin czy karabiny maszynowe. Trasa niemal całego przerzutu prowadzi przez Polskę, co zdaniem „New York Timesa” może narazić nasz kraj na zemstę Moskwy. Ale też kraje NATO wysłały już ponad 22 tys. żołnierzy na flankę wschodnią sojuszu.

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą: Podają rękę i zrzucają bomby
Reklama
Reklama

To jednak rozgrywka na długą metę. W Afganistanie pokonanie Związku Radzieckiego zajęło dziewięć lat. W Ukrainie także mogą być potrzebne lata, nim przerażeni skalą ofiar Rosjanie wymuszą na Kremlu odwrót. Ale już teraz lider opozycji Aleksiej Nawalny wzywa do protestów przeciwko „szaleństwu Putina”. – Wszystkich nie wsadzą do więzienia – wskazuje.

Jest też nadspodziewanie wysoki koszt gospodarczy. Sytuacja jest dla Moskwy tak trudna, że Fitch, jedna z czołowych agencji ratingowych, obniżyła wycenę rosyjskiego długu do poziomu zaledwie oczko powyżej śmieciowego. A dopiero nadchodzi najgorsze: już 70 proc. kontraktów na import rosyjskiej ropy zostało przez koncerny wstrzymanych, a zachodnie rządy zastanawiają się, jak ograniczyć import gazu.

Oblężenie miast

Na razie Rosja ustępować jednak nie zamierza. W czwartek z Władimirem Putinem rozmawiał przez telefon Emmanuel Macron. Usłyszał od Rosjanina, że „zadania specjalnej operacji wojskowej tak czy inaczej zostaną osiągnięte”. Kontynuowanie działań wojennych zapowiadał też w czwartek szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. A to oznacza, że Ukraina w najbliższym czasie może zmierzyć się z katastrofą humanitarną w wielu okrążonych przez Rosjan miastach kraju. Utworzenie korytarzy humanitarnych dla ich mieszkańców było jednym z tematów, które Kijów poruszył podczas drugiej rundy rozmów z Rosjanami na Białorusi. W momencie zamknięcia tego wydania „Rzeczpospolitej” wynik tych rokowań nie był znany.

Konflikty zbrojne
Ponad tysiąc Kenijczyków zwerbowanych do walki po stronie Rosji
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Konflikty zbrojne
Rozmowy pokojowe, Amerykanie mówią o postępach. Co z Europejczykami? Sprzeczne stanowiska
Konflikty zbrojne
Czy w 2026 roku zakończy się wojna na Ukrainie? Europejski wywiad nie podziela opinii USA
Konflikty zbrojne
Zełenski mówi o dwóch grupach negocjacyjnych. Tylko jedna z nich jest bliżej porozumienia
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama