Igor Konaszenkow z rosyjskiego ministerstwa obrony przekazał, że po stronie ukraińskiej jest „ponad 2870 zabitych i około 3700 rannych”. - Tylko według potwierdzonych danych liczba schwytanych żołnierzy organów ścigania Ukrainy wynosi 572 osoby. Niestety, wśród naszych towarzyszy biorących udział w specjalnej operacji wojskowej, są straty. 498 rosyjskich żołnierzy zginęło na służbie. Wszelka możliwa pomoc jest udzielana rodzinom ofiar. 1597 naszych towarzyszy zostało rannych – powiedział Konaszenkow.

To pierwszy komunikat, w którym oficjalnie podano liczbę żołnierzy, którzy stracili życie po tym, jak Władimir Putin wypowiedział wojnę Ukrainie. Wcześniej, 27 lutego, Ministerstwo Obrony przyznało jedynie, że wśród rosyjskich żołnierzy są zabici i ranni, nie podając żadnych statystyk.

Dane, przedstawione przez Konaszenkowa, skomentował na Twitterze Christo Grozew, dyrektor wykonawczy grupy śledczej Bellingcat. „Rosyjskie MON informuje o 498 ofiarach, ponad 1500 rannych. Wiecie, co to oznacza w języku Kremla” - napisał.

Analitycy zwracają uwagę, że w czasie całej wojny z Gruzją w 2008 roku Rosja straciła zaledwie ok. 70 żołnierzy.

Według ostatnich danych ukraińskiego Ministerstwa Obrony Narodowej, które statystyki publikuje codziennie, Rosja w czasie pierwszych sześciu dni działań wojennych na Ukrainie miała stracić 5 840 żołnierzy. Dodatkowo rosyjskie straty to 211 czołgów, 862 pojazdów opancerzonych, 30 samolotów, 31 śmigłowców i 85 jednostek artylerii - wynika z komunikatu Sztabu Generalnego Ukrainy. W komunikacie podkreślono po raz kolejny, że szacowanie strat wroga jest utrudnione ze względu na „dużą intensywność walk”.

Rosyjski resort obrony w niedzielę przyznawał również, że część żołnierzy, biorących udział w inwazji, dostało się do niewoli. Rzecznik stwierdził przy tym, że „ukraińscy wojskowi stosują tortury” na więźniach. Informacji tej nie potwierdził dotąd nikt poza Rosjanami.