Zabihullah Mujahidtold mówił w CGTN, że w ataku drona zginęło siedem osób. Rzecznik talibów potępił też atak przeprowadzony przez USA na terytorium Afganistanu jako "bezprawny".

"Jeśli istnieje potencjalne zagrożenie w Afganistanie, powinniśmy być o tym informowani, nie można przeprowadzać arbitralną decyzją ataku, w wyniku którego giną cywile" - napisał rzecznik talibów w odpowiedzi na pytania CGTN.

Pentagon informował wcześniej, że zamachowiec samobójca przygotowywał atak na lotnisko w Kabulu, gdzie obecnie trwa ewakuacja amerykańskich żołnierzy zapewniających bezpieczeństwo na lotnisku w ostatnich kilkunastu dniach. Z lotniska w Kabulu od 15 sierpnia, gdy władze w kraju przejęli talibowie, prowadzona jest ewakuacja obywateli państw Zachodu, a także Afgańczyków współpracujących z armiami państw zachodnich stacjonujących w Afganistanie.

Zamachowiec, który był obiektem niedzielnego ataku z użyciem drona, miał być członkiem tzw. Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan - organizacji terrorystycznej, która przeprowadziła w ubiegłym tygodniu zamach w rejonie lotniska w Kabulu.

Amerykańskie Dowództwo Centralne poinformowało, że bada obecnie doniesienia o cywilnych ofiarach niedzielnego ataku drona.

Jak czytamy w komunikacie Dowództwa Centralnego w następstwie ataku doszło do silnej eksplozji samochodu, którym przemieszczał się domniemany zamachowiec, co wskazuje na to, że był on wypełniony ładunkami wybuchowymi.