To rosyjska odpowiedź na amerykańskie ultimatum.

Wczoraj wieczorem USA dały Rosji 60 dni na powrót do przestrzegania traktatu INF. Jeśli Moskwa się nie dostosuje, Waszyngton rozpocznie półroczną procedurę wyjścia z tego układu.

Prezydent Władimir Putin oświadczył, że jeśli Stany nie wycofają swojej groźby, Rosja będzie musiała na to zareagować.

Rosyjski prezydent dodał, że Moskwa jest przeciwna zrywaniu traktatu INF, ale to Stany Zjednoczone zerwały go już dawno, obecnie wykorzystując każdy pretekst, by obwinić o to Rosję. - Szukają kogoś, kogo można by obwinić za ten... nierozważny krok - powiedział Putin w rosyjskiej telewizji.

Ponadto szef rosyjskiego Sztabu Generalnego, gen. Walerij Gierasimow zapowiedział, że w przypadku zerwania traktatu przez USA,  celem rażenia dla rosyjskich rakiet będą te kraje, na terenie których znajdą się amerykańskie systemy rakietowe.

I to one właśnie - wyrzutnie MK-41, które znajdują się w Polsce i w Rumunii - są dowodem na to, że to Stany Zjednoczone łamią traktat INF.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, skomentowała zarzuty Stanów Zjednoczonych, jakoby Rosja "opracowała i rozmieściła system rakietowy 9M729, który narusza traktat INF i stwarza znaczne ryzyko dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego". Nazwała je "delikatnie mówiąc spekulacją".