W ostatnich dniach New IRA wzięła na siebie odpowiedzialność za śmierć dziennikarki, Lyry McKee, w czasie zamieszek do jakich doszło w Londonderry, 20 kwietnia. McKee zginęła od strzału z broni palnej podczas starcia aktywistów New IRA z policją.
Śmierć McKee i styczniowa eksplozja bomby w Londonderry, którą również przypisuje się New IRA, wzbudziło obawę o to, że niewielka organizacja będzie chciała wykorzystać polityczną próżnię jaka powstała w Irlandii Północnej i napięcia spowodowane decyzją Wielkiej Brytanii o opuszczeniu UE, co może doprowadzić do tego, że między Irlandią a Irlandią Północną znów pojawi się granica.
- Brexit zmusił IRA do przeorientowania si ę i podkreślił, jak Irlandia pozostaje podzielona. Byłoby zaniedbaniem z naszej strony, gdybyśmy nie wykorzystali tej szansy - mówi jeden z członków New IRA, cytowany przez "Sunday Times".
- Sprawa granicy znów pojawia się na agendzie - dodaje.
"Sunday Times" podkreśla, że umówienie się na wywiad zajęło ich dziennikarzowi kilka miesięcy, a samą rozmowę przeprowadzono w warunkach konspiracyjnych.
New IRA to organizacja znacznie mniejsza niż Irlandzka Armia Republikańska (IRA), która rozbroiła się po porozumieniu z 1989 roku. New IRA powstała w 2012 roku po połączeniu się kilku organizacji sprzeciwiających się rządom brytyjskim w Irlandii Północnej.
Rozmówcy "Sunday Times" podkreślają, że akty przemocy, których dopuszczają się aktywiści New IRA mają wymiar "symboliczny". - Mają pokazać światu, że w Irlandii Północnej toczy się konflikt - mówi jeden z nich.
- Dopóki w Irlandii będą Brytyjczycy, a kraj będzie podzielony, IRA będzie istnieć - dodaje inny.