Takich komentarzy nie ma w Europie po poniedziałkowym wystąpieniu Emmanuela Macrona; choć tylko po to, aby uspokoić „żółte kamizelki", francuski prezydent ogłosił program dopłat socjalnych, który wraz z rezygnacją kilka dni wcześniej z podwyżki podatku na paliwo i elektryczność będzie kosztować budżet jego kraju nawet trzykrotnie więcej niż sztandarowy pomysł polskiego rządu.
Skutki deklaracji prezydenta będą katastrofalne. Nikt nie powinien strzec się populistycznego rozdawnictwa tak jak Francja: i bez tego ma najwyższy w Unii Europejskiej poziom podatków i najwyższy po Finlandii poziom wydatków publicznych w krajach OECD.