Reklama

Michał Szułdrzyński: Po pandemii czas na trudne pytania

Kolejny etap odmrażania Polski oznacza, że nasze życie wraca do normalności i – poza niektórymi wyjątkami – w wielu dziedzinach będzie jak przed epidemią.
Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki

Foto: Fot. Adam Guz/KPRM

Ale za wcześnie, by ogłaszać sukces. Liczby codziennych zachorowań wciąż są duże, podobnie jak śmiertelnych ofiar koronawirusa. Jednak liczby te dowodzą skuteczności środków podjętych przez polskie państwo. Największe restrykcje zostały wprowadzone, gdy liczba chorych nie przekraczała setki, są zaś znoszone, gdy liczba przypadków grubo przekroczyła 22 tys., a zmarłych – tysiąc. Paradoks? Pozornie. Dzięki tak wczesnemu wprowadzeniu twardych reguł uniknęliśmy sytuacji takich, jakie miały miejsce we Włoszech, Hiszpanii czy USA, gdzie w szpitalach zabrakło łóżek dla chorych, a zakłady pogrzebowe nie nadążały z chowaniem ciał zmarłych. Dziś koronawirus w Polsce tli się w kilku ogniskach i tam potrzebne są szczególne środki sanitarne, ale społeczeństwo, zmęczone dwoma miesiącami stanu wyjątkowego, chce już normalności.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama