Na ogół niedźwiedzie zasypiają jesienią, w marcu budzą się, wychodzą z gawr i zaczynają przygotowania do kolejnego sezonu. Ale zmiany klimatu i działalność człowieka wiele tu zmieniają. Ciepłe zimy sprawiają, że potrafią się obudzić nawet w styczniu czy lutym. Zdezorientowane, błąkają się wtedy po lesie.
W zimowy sen wyjątkowo wcześnie w tym roku zapadł prezydent Andrzej Duda. Po wygranej kampanii wyborczej udał się na zasłużony odpoczynek. Z pewną dozą złośliwości można by powiedzieć, że następnie zapadł w drzemkę i rzadko się z niej budził. Przetarł na chwilę oczy we wrześniu, gdy Zjednoczona Prawica pokłóciła się o „piątkę dla zwierząt". Potem ze snu wyrwały go protesty, które rozlały się po Polsce po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Później znów drzemka. Złośliwi żartowali nawet, że Andrzej Duda robi wszystko, by przekonać Polaków, że urząd prezydenta – wybieranego w bezpośrednich wyborach – jest w naszym ustroju zupełnie zbędny.