Tak, PiS zrobiłby tym samym prezent Szymonowi Hołowni, dla którego trzy lata pozostające do kolejnych wyborów są wyzwaniem. A dobry wynik ruchu Hołowni musiałby się odbić na fatalnym wyniku Platformy Obywatelskiej. Takie rozbicie opozycji byłoby zaś dla Jarosława Kaczyńskiego doskonałą wiadomością.
Opozycja jest dziś najsłabsza od pięciu lat, od kiedy PiS doszedł do władzy. Ruch Szymona Hołowni skutecznie konsumuje Platformę, która znalazła się w potężnym impasie. Lewica zajmuje się wyłącznie sobą – w tej chwili łączeniem SLD z Wiosną. PSL szuka dla siebie miejsca, po tym jak Władysław Kosiniak-Kamysz został znokautowany w wyborach prezydenckich. Ale największa bieda panuje w tej chwili w PO. Kierownictwo partii wygląda na pogubione. Borys Budka, który z dużym kredytem zaufania przejął stery w Platformie podczas zeszłorocznych wyborów, ma teraz kłopot, po tym jak wpierw pandemia, a później podwójna kampania prezydencka wywróciły polityczny stolik. W nowej sytuacji nie bardzo się odnajduje.