Aż trudno uwierzyć, że im na to pozwolono. Nabuzowani młodzieńcy są w wielu krajach, ale raczej nie dopuszcza się ich do miejsc o specjalnym znaczeniu – w szczególności do strefy dyplomatycznej, wymagającej ochrony i spokoju.
Atakowanie placówek dyplomatycznych to nie jest cywilizowany sposób protestowania przeciw czemukolwiek. I kojarzy się ostatnio raczej z brodatymi islamistami wyładowującymi na konsulatach i ambasadach swoją nienawiść do Zachodu. Ale przez ich ojczyzny przetaczają się rewolucje i wojny domowe, w Polsce już całe szczęście zapomniane.