Poniedziałkowa uroczystość w Pałacu Prezydenckim, podczas której Andrzej Duda oficjalnie dokona rekonstrukcji rządu, zamknie pewien etap w polskiej polityce. Wydaje się, że najgłębszy od 2015 roku kryzys w łonie Zjednoczonej Prawicy został zażegnany. Na chwilę.
Do rządu wejdzie Jarosław Kaczyński, co zmieni architekturę władzy w kraju. Jak mówią nam bywalcy biurowca przy ul. Nowogrodzkiej, gdzie mieści się siedziba PiS, znaczenie tego miejsca ma się zmniejszyć. Większą rolę ma odgrywać prezydium Rady Ministrów, w skład którego wchodzić mają premier, czterech wicepremierów, w tym Kaczyński, lider Porozumienia Jarosław Gowin, plus minister sprawiedliwości, a zarazem szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. Taka konstrukcja – nawiązująca zresztą, jak wiele działań obecnej władzy, do czasów II Rzeczypospolitej – ma szanse stać się realnym ośrodkiem władzy, w której reprezentowane będą interesy trzech partii składających się na Zjednoczoną Prawicę. To tu będą rozpatrywane wszelkie napięcia i konflikty w obozie rządzącym. Łatwiej będzie je rozwiązać. Ale one nie znikną.