Reklama

Bogusław Chrabota o niedzielnym referednum

Mam pełną świadomość, że niedzielne referendum jest obciążone licznymi wadami.

Aktualizacja: 04.09.2015 07:59 Publikacja: 03.09.2015 22:07

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”

Foto: Rzeczpospolita

Wymyślone jako „błyskotliwy" chwyt marketingowy przez sztab Bronisława Komorowskiego nie przyniosło byłemu prezydentowi ani sukcesu wyborczego, ani specjalnej chwały. Można mieć spore wątpliwości, czy zgodnie z zapisem art. 125 ust. 1 Konstytucji RP pytania referendalne dotyczą spraw o szczególnym znaczeniu dla państwa.

Czy w istocie kwestie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, modelu finansowania partii politycznych i choć ważnego, ale jednak szczegółu dotyczącego postępowania w sprawach podatkowych wytrzymują porównanie z poprzednim referendum z roku 2003, którego stawką było wejście Polski do Unii Europejskiej?

W tamtym wypadku trudno było mieć wątpliwości. Gdybyśmy dziś głosowali nad zmianą krajowej waluty czy kwestią neutralności kraju, sama intuicja podpowiadałaby, że ogólnokrajowe referendum ma sens. Nie byłoby rozbieżności wśród konstytucjonalistów ani stanowczych deklaracji ważnych ludzi polityki, że niedzielne głosowanie zbojkotują.

Jest inaczej. Mamy decydować o sprawach mniejszej wagi, dla których lepsza byłaby ścieżka parlamentarna. Co więcej, właśnie parlament zdecydował już w kwestii rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika. Jedyny sens utrzymania tego pytania w referendum polega na jego potencjalnym zakwestionowaniu przez wyborców, a tego przecież nikt się nie spodziewa.

Po co więc to referendum, które zrodziło się i pewnie zemrze jako instrument kampanii wyborczej? Czy przyniesie przynajmniej komukolwiek korzyść polityczną? Też pewnie nie. Jedyne, co za nim przemawia, to szacunek dla demokracji. Skoro zdecydowano o nim lege artis, to tę decyzję należy uszanować. Pójść do urn i wypowiedzieć się za bądź przeciw, także przeciw temu konkretnemu referendum. Jak? Czytelnicy naszej gazety wiedzą przecież najlepiej.

Reklama
Reklama

Osobiście dziwię się tym wielbicielom demokracji, którzy namawiają do bojkotu głosowania. Za słabą mamy demokrację, by uderzać w świadome zachowania obywatelskie. Kiedyś, w poważniejszych sprawach możemy być ofiarami ich deficytu. Dlatego w pełni świadom okoliczności, z natury przeciwnik nadużywania demokracji bezpośredniej, zaciskam zęby, przygotowuję dowód i idę tej niedzieli głosować. Kto z państwa pójdzie ze mną?

Komentarze
Bogusław Chrabota: Polski SAFE bez Europy się nie uda
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Dlaczego Jarosław Kaczyński może stracić, atakując Niemców?
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Aleksiej Nawalny znalazł czuły punkt Władimira Putina
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Sojusznicy powinni się szanować i być wobec siebie asertywni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama