Reklama

Michał Szułdrzyński: Pegasus i gejmczendżer Kaczyńskiego

Swoją wypowiedzią w sprawie inwigilacji opozycji prezes PiS postawił opinię publiczną przed sytuacją, w której muszą sobie odpowiedzieć na pytanie: czy wierzą w jego słowo. Biorąc pod uwagę fakt, że króluje on w rankingach nieufności, to dość ryzykowna strategia.
Michał Szułdrzyński: Pegasus i gejmczendżer Kaczyńskiego

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Prezes PiS Jarosław Kaczyński lubi niekiedy wywrócić stolik. Gdy wszyscy politycy obozu władzy wili się jak piskorze, dwoili i troili by wykręcić się od pytań o to, czy polskie służby posiadały izraelski system do inwigilacji telefonów komórkowych Pegasus, albo gdy zaprzeczali, że został zakupiony, albo że jest używany, wszedł prezes, cały na biało, oświadczając, że oczywiście, że Pegasusa mamy, że oczywiście, że musimy go mieć, bo przecież przestępcy używają szyfrowanych komunikatorów, że dobrze, że został kupiony z pieniędzy przeznaczonych na ofiary przestępstw, bo państwo tego urządzenia potrzebowało. I tyle. Nam wolno!

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama