Można szantaż wobec polskich liderów na Białorusi tłumaczyć jako dodatkową represję. Można go również wyjaśniać jako próbę upokorzenia narodu, który głośno wypowiada się przeciw dyktaturze i wspiera białoruską opozycję. Ale prawda jest chyba inna. Łukaszenko dramatycznie walczy o wzmocnienie legitymacji swojej władzy. Kolejne propozycje hołdu wiernopoddańczego wobec Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta, w zamian za który mieliby szansę wyjść na wolność, to desperackie poszukiwanie głosów liderów opinii publicznej, którzy potwierdziliby racje dyktatora i legalność jego władzy.