Reklama

Szułdrzyński: Zagadkowa absencja na Powązkach

Bardzo chciałbym wierzyć, że to był fatalny zbieg okoliczności.
Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski (1917–2018)

Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski (1917–2018)

Foto: Fotorzepa, Adam Burakowski

Reklama

Że nie było tu drugiego dna, żadnej świadomej decyzji władz państwowych, by celowo zignorować pogrzeb gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego ps. Motyl, który w momencie śmierci był najwyższym rangą dowódcą Powstania Warszawskiego. Bardzo bym chciał, by okazało się, że po prostu prezydent Andrzej Duda był bardzo zajęty i coś ważniejszego niż wycieczka na zbiórkę harcerską sprawiła, że nie dotarł na Powązki, by towarzyszyć w ostatniej drodze generałowi. Że również premierowi coś wypadło, że minister obrony narodowej miał na głowie sprawy bezpieczeństwa państwowego. Że Jarosław Kaczyński był – być może – na kluczowych badaniach, które nie pozwoliły mu na uczestnictwo w pożegnaniu człowieka, którego dyrektor zbudowanego przez jego brata śp. prof. Lecha Kaczyńskiego nazwał ostatnim z najważniejszych powstańców. I pewnie było też zupełnie fatalnym przypadkiem, że telewizja publiczna nie transmitowała uroczystości pogrzebowych.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama