Potem profesor zreflektował się i przeprosił, co właściwie mogłoby zamykać sprawę, gdyby nie fakt, że Nałęcz jest recydywistą. Za swoje słowa musi przepraszać lidera opozycji po raz kolejny. Półtora roku temu nazwał go „politycznym pedofilem". Po zaprezentowaniu programu PiS dla młodych powiedział: „To było jakieś polityczne molestowanie, coś na kształt politycznej pedofilii". A potem za te słowa przeprosił. Skoro prezydencki doradca przeprasza, to oznacza, że z pewnością zdaje sobie sprawę z niestosowności swojej wypowiedzi. A owa niestosowność jest podwójna.