Dziś wiemy już, że nie była to przypadkowa decyzja. Sędzia warszawskiego sądu chce zafundować szefowi opozycji upokarzające sprawdzanie jego poczytalności przez powołanych specjalnie w tym celu biegłych.
Eksperci wskazują, że żądanie ujawnienia takich danych jest zdumiewające. Przypominają, że dane wrażliwe są szczególnie chronione przez prawo polskie i europejskie, sąd nie ma więc prawa stawiać kwestii badania poczytalności jednej ze stron procesu bez bardzo wyraźnych podstaw. Ale sędziowie w Polsce są niezawiśli i właśnie jeden z nich chce skorzystać ze swoich praw.