Trzeba jeść więcej fasoli i robić sobie kąpiel z 13 kilogramami soli... Nie, to nie są rady udzielane przez wiejskiego znacho ra, ale całkiem poważne partyjne zalecenia, jakie otrzymywali posłowie Ruchu Palikota. Polecenie spotkania z dającym takie wskazówki energoterapeutą wszyscy posłowie Ruchu dostali od samego lidera partii.
Mówi o tym „Rzeczpospolitej" poseł Bartłomiej Bodio po odejściu z Ruchu Palikota. Byłoby to może śmieszne, gdyby nie było tak straszne. Janusz Palikot w opowieści swojego dawnego kolegi jest nowym wcieleniem Andrzeja Leppera: nie liczy się ze swoimi posłami, brutalnie narzuca im poglądy, dokonuje ideowych i politycznych wolt, kiedy uzna, że mu się to opłaci. Okazuje się, że posłowie Ruchu wcale nie są tak chętni do ostrej walki z Kościołem i wcale nie mają tak wielkiej ochoty na legalizację marihuany. Jednak ich osobiste poglądy w politycznej działalności nie mają żadnego znaczenia. Liczy się aktualna kalkulacja Palikota.