Skądinąd wiadomo, że to nie Putin, tylko Radosław Sikorski wymyślił fantastyczną ideę, by miast przeprowadzania nalotów bombowych na Syrię przeforsować propozycję przejęcia przez organizacje międzynarodowe kontroli nad syryjskim arsenałem chemicznym. Pomysł okazał się na tyle znakomity, że status quo na Bliskim wschodzie utrzymuje się w najlepsze, Obama może zaoszczędzić na wydatkach zbrojeniowych i nie narażać się wyborcom, a inicjatywę przejął Władimir Putin, któremu jacyś niewdzięcznicy chcą za pomysł Sikorskiego wcisnąć pokojowego Nobla.