Już od 1 lipca w obszarze całej Unii i kilku powiązanych z nią państw będzie obowiązywał cyfrowy certyfikat Covid-19. Da możliwość podróżowania z minimalizacją ryzyka zakażenia wirusem. Jeśli szukamy lepszego argumentu za sensem integracji europejskiej, to ciężko go znaleźć. Rzekomo ospała unijna administracja w tej kwestii zastosowała najszybszą z możliwych ścieżek.
Co więcej, można mieć nadzieję, że do systemu szybko dołączą Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Szwajcaria. I o ile w Unii wspólny system honorowania kodów QR da szansę oddechu zmiażdżonej przez covid turystyce, o tyle w przypadku otwarcia się na wizyty z Wysp Brytyjskich czy Stanów dojdzie do ozdrowieńczego dla obu stron przywrócenia relacji biznesowych. Do tej pory przez niemal rok były one głównie wirtualne – królowały konferencje via internet, wielogodzinne negocjacje z użyciem Zooma, Teamsów czy Skype'a. Nie przeczę, ludzkość posmakowała innej formy komunikacji i zapewne w wielu sytuacjach przy niej pozostanie. Jednak – potwierdzają to psychologowie – praca zdalna nie jest w stanie w 100 procentach zastąpić komunikacji bezpośredniej. Podobnie jak niedzielny wyskok na Mazury nie zastąpi ciepłych plaż nad Morzem Śródziemnym.