Oznacza to, że nie tylko nie będzie stałych kwot. Jak dziś pisze „Rzeczpospolita" – Niemcy w ogóle nie będą zmuszały innych do przyjmowania uchodźców.
Na kwoty nikt się w Polsce nie godził – ani poprzedni, ani obecny rząd, ani zdecydowana większość obywateli. Zmiana niemieckiego stanowiska nie ma jednak nic wspólnego z Polską. Prawie żaden rząd w krajach unijnych nie umie przekonać swoich obywateli, by w najbliższych latach przyjęli dziesiątki tysięcy przybyszów z Azji i Afryki, a może i setki tysięcy. Prawie wszyscy w Europie kierują się teraz zasadą „ratuj się kto może", zamykają granice albo przedłużają procedury akceptowania uchodźców.