Reklama

Fakturki Kijowskiego, czyli taktyka „pijanego trzmiela”

Po ujawnieniu finansowania firmy M. Kijowskiego (i małżonki) ze składek sympatyków KOD-u sprawca tego uroczego zamieszania nie ma „sobie nic moralnie do zarzucenia”. Wszystko było legalne - twierdzi. „Nie było żadnych nadużyć, żadnych nieuczciwości”. Naiwność? Bezmyślność? Tupet? Bo przecież słowo „niezręczność” jest kompletnie nie na miejscu.
Fakturki Kijowskiego, czyli taktyka „pijanego trzmiela”

Foto: Fotorzepa

Kijowski jakby nie rozumiał, że nie można godzić wizerunku działającego bezinteresownie świeckiego świętego i drobnego kombinatora, który korzysta finansowo na stworzonym przez siebie ruchu. I ignorował elementarne reguły sztuki, że albo jest się działaczem społecznym, albo profesjonalnym politykiem, który legalnie i otwarcie pobiera wynagrodzenie na swoją aktywność publiczną. Kijowski zatrzymuje się gdzieś pośrodku. Z jednej strony udaje kontestującego pazerną władzę lidera ruchu niezadowolonych, z drugiej, po cichu wystawia za swoją aktywność zryczałtowane fakturki.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama