Samolot z Miami, na pokładzie którego było 146 deportowanych z USA Wenezuelczyków, w tym 19 kobiet i siedmioro dzieci, wylądował w Wenezueli kilka godzin przed dwoma trzęsieniami ziemi o magnitudzie 7,2 i 7,5, które nawiedziły Wenezuelę 24 czerwca. Deportowani z USA Wenezuelczycy zostali przewiezieni do hotelu w La Guaira, stolicy stanu o tej samej nazwie, który został najciężej dotknięty skutkami kataklizmu. 

58-latka deportowana do Wenezueli w dniu trzęsienia ziemi: Narodziłam się na nowo

58-letnia Lisbeth Portillo, jedna z deportowanych relacjonuje, że po trzęsieniach ziemi wydostała się spod gruzów hotelu wraz z ok. 20 innymi deportowanymi. - Szliśmy przez ok. pięć kilometrów i krzyczeliśmy, i krzyczeliśmy... nie było łączności – relacjonuje Portillo w rozmowie telefonicznej z AP. Kobieta opowiada, że w końcu jej i innym osobom, które wydostały się spod gruzów hotelu, udało się dotrzeć do budynku Gwardii Narodowej, skąd mogli zadzwonić do bliskich. 

- Narodziłam się po raz drugi. Bóg dał mi drugą szansę - opowiada Portillo. 

Czytaj więcej

Wenezuela: Rośnie tragiczny bilans po trzęsieniach ziemi

Kobieta opowiada, że ona i inni deportowani z USA, w ramach działań administracji Donalda Trumpa wymierzonych w nielegalnych imigrantów, trafili do hotelu Santuario La Llanada, gdzie poddano ich badaniom lekarskim i wystawiono im dokumenty. 

W momencie, gdy doszło do trzęsienia ziemi, kobieta znajdowała się w pokoju na drugim piętrze, wraz z 16 innymi deportowanymi z Wenezueli kobietami. - Upadłam i zostałam przysypana oraz przygnieciona belką, ale wstrząsy przesunęły wszystko wokół miejsca, w którym byłam uwięziona, dzięki czemu udało mi się wydostać - relacjonuje to, co wydarzyło się, gdy ziemia zaczęła się trząść. 

Podwójne trzęsienie ziemi w Wenezueli

Podwójne trzęsienie ziemi w Wenezueli

Foto: PAP

Portillo przekroczyła granicę USA z Meksykiem w listopadzie 2021 roku. W Stanach Zjednoczonych starała się o azyl. W USA nadal przebywa jej mąż, w Wenezueli z kolei ma dzieci. Gdy udało się jej dotrzeć do budynku Gwardii Narodowej nie mogła sobie jednak przypomnieć ich numeru telefonu, więc zadzwoniła do męża w Stanach Zjednoczonych. - Powiedziałam mu „Cesar, żyję. Pomóż mi” - relacjonuje. To jej mąż powiadomił dzieci w Wenezueli o losie matki, dzięki czemu mogły ją odebrać i zawieźć do swojego domu. 

- Narodziłam się tego dnia, 24 (czerwca). Narodziłam się ponownie – mówiła Portillo, która przez cztery ostatnie lata mieszkała na Florydzie. 

Spod gruzów hotelu wydostała się też 24-latka deportowana ze Stanów Zjednoczonych

Spod gruzów udało się także wydostać 24-letniej Jenny Rodriguez, która również znajdowała się na pokładzie samolotu z Miami, którym do Wenezueli przylecieli deportowani obywatele tego kraju. W rozmowie z lokalną telewizją opowiadała, że wydostać się spod gruzów pomógł jej jeden z deportowanych z USA mężczyzn, którzy przylecieli do Wenezueli tym samym samolotem. 

Z oficjalnych danych przekazywanych przez wenezuelskie władze wynika, że w wyniku trzęsienia ziemi zginęło co najmniej 1,7 tysiąca osób. Jednak ze strony internetowej, która ma pomóc Wenezuelczykom odnaleźć zaginionych bliskich wynika, że kilkadziesiąt tysięcy osób jest zaginionych.