W Stambule odbyły się pierwsze rozmowy między Rosją i Ukrainą. Wierzymy, że doprowadzą do jakiegoś sukcesu, na ścieżkę pokoju. Jak pan sądzi, ile jest w tym zasługi Trumpa i jego administracji, że doszło do tych rozmów?
Po pierwsze trzeba podkreślić, że jeżeli będzie pokój między Ukrainą i Rosją, to nie będzie to rezultat żadnych negocjacji, ale raczej struktury pewnych współzależności. Niezależnie od tego, co wyniknie z tych negocjacji, trzeba budować strukturę, w której Ukraińcy są silniejsi, a Rosjanie są słabsi. Na tym tle trzeba podkreślić, że zasługi amerykańskie są raczej mniej niż minimalne, bo strukturalnie USA działały w taki sposób, żeby umocnić Rosję i osłabić Ukrainę.